Miami nie mieli sposobu na Dallas

Dodano: 12 grudnia 2009 04:08
Miami nie mieli sposobu na Dallas
Mateusz Zielinski, Informacja własna
WikiMedia

Drużyna Miami Heat uległa we własnej hali ekipie Dallas Mavericks 106-93. Gracze z Florydy musieli w tym meczu radzić sobie bez podstawowego centra Jermeina O’Neala i było to widoczne w ich poczynaniach na boisku. Dwyane Wade i Udonis Haslem nie byli w stanie samodzielnie odwrócić losów spotkania.

Drużyna z Dallas wygrała ten mecz, bo zaprezentowała bardzo mądrą koszykówkę. Zespołem kierował Jason Kidd, który cały czas kontrolował tempo gry i znakomicie wykorzystywał swoich partnerów. Większa zespołowość drużyny Mavs, którzy w całym meczu zdobyli aż o 16 asyst więcej niż Heat, była czynnikiem decydującym o końcowym sukcesie.

Początek meczu to dwa różne style zaprezentowane nam przez oba zespoły. Ekipa z Dallas grała długie, ułożone akcje i dzięki dodatkowym podaniom udawało jej się znajdować otwarte pozycje dla swoich graczy. Drużyna Heat z kolei grała szybko i chaotycznie, a przez to bardzo nieskutecznie. Gracze z Miami nie mogli się przebić przez ciasną defensywę Mavs pod koszem, widać było brak O’Neala i dlatego na pierwszy time-out Miami schodziło przegrywając aż 1-10. Dalsza część gry to kolejne straty i pudła zespołu Heat, a z drugiej strony dobra selekcja rzutów i łatwe punkty z kontrataków Mavs. W samej końcówce kwarty grę na swoje barki wziął Dwyane Wade i jedynie dlatego Miami tę część przegrało tylko 30-18.

W drugiej kwarcie na ławce usiadł Jason Kidd i od razu odbiło się to na grze w ataku Mavs. Ich akcje straciły na tempie, selekcja rzutów nie była już tak idealna, brakowało dobrego dzielenia się piłką. W Miami za to obudzili się Beasley i Haslem, którzy pod nieobecność Wadea swoimi akcjami sprawili, że różnica na korzyść Dallas zmalała po 3 minutach do 6 punktów. W dalszej części tej kwarty do gry powrócili podstawowi gracze obu zespołów. W drużynie z Dallas świetnie spisywał się Nowitzki, z drugiej strony punktami na jego akcje odpowiadał Wade i dlatego do przerwy przewaga Mavs w dalszym ciągu wynosiła 6 punktów. Dallas prowadzili bowiem 53-46.

Początek trzeciej kwarty znów należał do Mavs. Znakomicie tempo gry kontrolował Jason Kidd, który w odpowiednich momentach przyspieszał, kiedy trzeba było to zwalniał, a gdy miał trochę więcej miejsca to trafiał za trzy punkty. Dzięki takiej grze tego zawodnika na 7 minut przed końcem trzeciej kwarty przewaga Dallas znów wynosiła 15 punktów. Gracze Miami ciągle piłkę oddawali w ręce swojego lidera, Dwyanea Wade, który starał się ciągnąć wynik. Zawodnicy Mavs jednak bardzo mądrze zagęszczali strefę podkoszową nie pozwalając na penetracje i dlatego po trzeciej kwarcie prowadzili 84-73.

W czwartej kwarcie gracze Dallas od początku kontynuowali swoją mądrą grę. Piłka cały czas krążyła między zawodnikami i jeśli nie udawało się dograć jej pod kosz, to znajdowano czystą pozycję na dystansie. Gracze Heat punkty zdobywali po siłowych, bardzo wymuszanych akcjach i przychodziło im to z dużym trudem. Na 7 minut przed końcem meczu przegrywali 96-82. Niestety w dalszej części gry nic się nie zmieniało. Brakowało zawodnika, który mógłby dać pozytywny impuls ekipie z Maimi w ataku, pociągnąć drużynę jakąś serią punktową. W obronie gracze Heat bardzo dużo się ruszali, ale niemal każde podwojenie było natychmiast wykorzystywane i skutkowało oddaniem piłki do wolnego zawodnika drużyny z Dallas. W końcówce meczu nie było już emocji i Dallas Mavericks ostatecznie pokonało Miami Heat 106-93.  

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp