40 punktów Carmelo Anthony'ego za mało na Detroit

Dodano: 11 grudnia 2009 08:28
40 punktów Carmelo Anthony'ego za mało na Detroit
Jacek Kołosowski, Informacja własna
Obraz własny

Do niemałej niespodzianki doszło w Detroit, gdzie miejscowi Pistons wygrali czwarty kolejny mecz, pokonując po zaciętym spotkaniu Denver Nuggets 101:99

Mecz stanowił drugą wizytę Chauncey Billupsa w Detroit od czasu transferu z Pistons do Denver. Podobnie jak w zeszłym sezonie Billups przegrał ze swoimi byłymi kolegami z druzyny.

Od początku meczu spotkanie było wyrównane. Obie drużyny marnowały sporo rzutów, a po pierwszej kwarcie goście prowadzili 24:23. Ciekawiej zaczęło się dziać w drugiej kwarcie. Przewagę zaczęło osiągać Detroit, jednak ich prowadzenie nie sięgało dalej niż na 5 punktów, wszelkie straty były szybko odrabiane przez Nuggets napędzanych przez trafiającego z każdej pozycji Carmelo Anthony'ego.

Początek trzeciej kwarty to przewaga Pistons, którzy chcieli powiększyć 2-punktowe prowadznie jakie mieli do przerwy. W połowie kwarty Detroit prowadziło największą w tym meczu różnicą ośmiu punktów, jednak i ta przewaga nie trwałą długo. W trzeciej kwarcie dobrze zaczął grać Billups . Były gracz Pistons odpowiadał gospodarzom celnymi rzutami, dzięki czemu ci nie mogli bardziej uciec Denver. Co warte odnotowania, Billups w trzeciej kwarcie zdobył swój 13-tysięczny punkt w karierze NBA. Pod koniec trzeciej kwarty, przy remisie doszło do ciekawej sytuacji, uważany a jednego z lepszych dunkerów NBA, JR Smith nie trafił wsadu z całkiem czystej pozycji, tym samym Denver nie udało sie wyjść na pierwsze od długiego czasu prowadzenie. Detroit skorzystało z prezentu i dzięki świetnej końcówce byłego gracza Denver, Chucky'ego Atkinsa wyszło na 7-punktowe prowadzenie.

Czwartą kwartę mocnym akcentem rozpoczeli goście i wydawało się, że szybko opanują sytuację , jednak celne rzuty za trzy Charlie Villanuevy i DaJuana Summersa sprawiły, ze Pistons prowadzili ponownie ośmioma punktami i trener George Karl musiał brać czas.  Pistons kompletnie się zablokowali w ofensywie, zaczęli oddawac nieprzygotowane rzuty z dystansu. Detroit nie zdobyło punktu przez ponad 3 minuty gry. Na ich szczęście nieźle działała obrona kierowana przez weterana Bena Wallace'a. To także Wallace trafił jeden rzut wolny, czym przerwał kryzys Detroit. Mecz  znacznie się wyrównał, w pewnym momencie Denver wyszło nawet na jednopunktowe prowadzenie. W ostatnich minutach obie drużyny miały nadal spore problemy z ofensywą, nawet w najważniejszych minutach meczu mało było błyskotliwych akcji w ataku. W tej sytuacji w kluczowych akcjach mógł się wykazać Wallace. 2 minuty przed końcem center gości najpierw zebrał w ataku piłkę po niecelnym rzucie wolnym Villanuevy, a w ponowionej akcji dobił rzut Atkinsa i Detroit prowadziło 3 punktami. W nastepnej akcji Wallace zabrał piłkę  pod samym koszem Nuggets i umożliwił punkty Rodneya Stuckeya. Przy 3-punktowym prowadzeniu Pistons, ważny rzut wolny zmarnował Anthony a piłkę zebrał właśnie Wallace. Przez ostatnie kilkadziesiąt sekund żadna z drużyn nie zdobył punktu i Detroit dowiozło do końca 2-punktowe prowadzenie, co prawda, szansę na wyrównanie miał jeszcze Billups, jednak jego wjazd pod kosz był nieskuteczny.

Najskuteczniejsi w Detroit byli Charlie Villanueva z 27 pkt i Rodney Stuckey z 25. Wallace zakończył mecz z 7 pkt i 16 zb. Z kolei w Nuggets poza Anthonym, wyróżnił się Billups z 21 pkt.

Denver nadal jest drugie w konferencji zachodniej, a Detroit po czterech kolejnych wygranych wspina sie do góry w konferencji wschodniej

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp