Wade zatarł złe wrażenie z L.A.

Dodano: 7 grudnia 2009 08:57
Wade zatarł złe wrażenie z L.A.
Michał Fast, Informacja własna, zdjęcie: Keith Allison
Obraz własny

Wydawać by się mogło, że rzut Kobe Bryanta w ostatniej sekundzie na długo pozostanie w pamięci Dwyane Wade'a. Jednak już po jednym dniu Wade może ponownie się uśmiechnąć.

Miami wrócili do gry mocnym uderzeniem w meczu przeciwko Sacramento wygrywając 115:102 a ich lider pokazał, że mecz przeciwko Lakers był tylko drobnym wypadkiem przy pracy.

Wade rzucił 34 punkty z tego 14 z rzutów wolnych rzucając z linii 16 razy. Do tego dołożył 10 asyst, 5 zbiórek i 4 bloki. W końcówce czwartej kwarty trafił rzut niemalże z połowy boiska jakby udowadniając sobie i innym, że on też potrafi oddawać nieprawdopodobne rzuty.

Trener Sacramento Paul Westphal powiedział po meczu, że jego zawodnicy próbowali wszytskiego jednak nie byli w stanie powstrzymać Flasha a on zbyt łatwo stawał na linii rzutw wolnych. "Nie twierdze, że graliśmy zbyt miękko w obronie, ale zbyt łatwo trafiał na linię rzutów wolnych, w takiej sytuacji nie da się go w żaden sposób kontrolować."

Heat świetnie zagrali piłką i mieli najwęcej asyst w sezonie aż 30, dzięki temu często oddawali rzyty z przygotowanych i czystych pozycji co zaowocowało 58% skutecznością rzutów z gry.

Oprócz Wade'a bardzo dobrze zagrali Quentin Richardson i Michael Beasley, którzy rzucili po 20 punktów.

Po stronie Kings najlepiej zagrał obrońca Tyreke Evans, który zdobył 30 punktów.

Mimo tego, że Heat, którzy zaczęli sezon bardzo dobrze od bilasu 7:2, potem grali już dużo gorzej przegrywając siedem z dziesięciu kolejnych meczów, Trener Heat Erik Spoelstra po meczu powiedział, że widzi postęp u swoich graczy i uważa, że drużuna rozwija się w dobrym kierunku. Czy rzeczywiście Heat wracają na drogę zwyciężania dowiemy się za około trzy tygodnie, po kolejnych 10 spotkaniach tej drużyny.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp