Philadelphia 76ers kontynuuje fatalną passę

Dodano: 6 grudnia 2009 08:24
Philadelphia 76ers kontynuuje fatalną passę
Jacek Kołosowski, Informacja własna
WikiMedia

Philadelphia 76ers przegrała dziewiąte spotkanie z rzędu. Tym razem gracze z Philadelphii ulegli na wyjeździe Charlotte Bobcats 105:106

Spotkanie miało bardzo interesujący przebieg. Pierwsza kwarta przebiegała pod dyktando gospodarzy.  Skrzydłowy Boris Diaw już w trakcie pierwszych 12 minut trzykrotnie trafił za trzy punkty a Bobcats prowadzili 28:22.

Początek drugiej kwarty należał już do 76ers. Talentem strzeleckim wykazał się rezerwowy Jason Kapono,  który w tej odsłonie zaliczył 12 punktów. Głównie dzięki niemu goście szybko odrobili kilkupunktową stratę. Do przerwy  Bobcats prowadzili 49:48.

Po przerwie gospodarze nieco powiększyli swoje prowadzenie, jednak sięgało ono maksymalnie 7 punktów. Gra toczyła się " punkt za punkt'' . Filadelfijczycy wyraźnie umocnili jednak  swoją obronę pod koszem, na dodatek trafiać zaczął Willie Green, który znajdywał drogę do kosza z każdej pozycji i zaliczył w trzeciej kwarcie aż 20 punktów.  Sixers zaczęli odzyskiwać grunt pod nogami, a po akrobatycznym rzucie za trzy Greena równo z syreną kończącą kwartę, prowadzili już ośmioma punktami.

Na początku czwartej kwarty oba zespoły miały spore problemy z trafianiem, jednak lepiej na tym wychodzili 76ers. Ich prowadzenie nie malało, a 4 minuty przed końcem sięgnęło nawet 10 punktów. Od tego momentu goście wyraźnie się zablokowali i pozwolili Bobcats zdobyć 8 punktów z rzedu co sprawiło, że mecz znów był wyrównany. Półtorej minuty do końca Elton Brand dał Sixers czteropunktowe prowadzenie, jednak świetnie grający Diaw odpowiedział " trójką'' i prowadzenie zmalało do punktu. Wynik ten utrzymał się przez ponad minutę. 17 sekund przed końcem Diaw trafił lay-up i Bobcats prowadzili, jednak zaraz po wznowieniu gry Stephen Jackson faulował Iguodalę. Ten trafił dwa razy z linii rzutów wolnych i znów prowadzili goście. Sixers zbyt łatwo pozwolili wejść pod kosz Raymondowi Feltonowi a rozgrywający Charlotte dał prowadzenie swej drużynie. Philadelphia miała niecałe 4 sekundy by odwrócić dramatyczną sytuację. Andre Iguodala zdołał wyjść na dobrą pozycję do rzutu z półdystansu, piłka odbiła się jednak od obręczy i porażka Philadelphii stała się faktem.

W Charlotte najskuteczniejszy był Boris Diaw z 28 punktami, dobrze grał też Gerald Wallace, który zaliczył 24 pkt i 14 zbiórek, do tego dodawał ofiarną grę w obronie. Mierzący ledwie ponad 2 metry gracz jest jak narazie liderem NBA w zbiórkach ze średnią 12,2. Wyróżnić należy też Feltona, zdobył on 18 pkt i 8 asyst i to jego rzut rozstrzygnął o zwycięstwie.

W Philadelphii najwięcej punktów zdobył Willie Green, dla którego 26 punktów stanowi nowy rekord sezonu. Andre Iguodala zdobył 22 pkt, 11 zb i 7 asyst, jednak jego notę obniżają nieco 4 straty, słaba skuteczność z gry i niecelny buzzer-beater.Thaddeus Young zdobył 17 pkt i 11 zb, on jednak marnował sporo rzutów z najprostszych pozycji.

Philadelphia jest w wyraźnym kryzysie, jednak już w poniedziałek do drużyny dołącza Allen Iverson, kto wie może właśnie wieloletni gwiazdor odmieni losy drużyny ?

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp