Nerwy na koniec
Dodano: 5 grudnia 2009 23:13
Autor: Paweł Łakomski, PLK
Zdjęcie: WikiMedia
Polpharma Starogard Gdański po zaciętej końcówce wygrała z Polonią 2011 Warszawa 72:69. Najlepszy w drużynie gospodarzy był Tony Weeden, który do 16 rzuconych punktów dołożył jeszcze 4 asysty. Mecz od samego początku dobrze układał się dla Polpharmy. Już po kilku minutach i trójce Weedena prowadzili 11:4, a zawodnicy Polonii 2011 ciągle szukali skuteczności zza łuku. Dobrze z Patrickiem Okaforem radził sobie nowy zawodnik Warszawian, Rafał Bigus. Polak dużo większe problemy miał z Urosem Mirkovicem. Ten jednak grał krótko – zaliczył dziesięciominutowy epizod na przełomie pierwszej i drugiej kwarty. Świetnie go jednak wykorzystał – zdobył 7 punktów na stuprocentowej skuteczności. Z łatwością omijał Bigusa – był od niego wyraźnie szybszy. Trener Milija Bogicević postanowił nie wystawiać go już później do gry, co pozwoliło młodej Polonii na kontrolowanie gry pod koszami. Pierwszą połowę spotkania efektownym wsadem zakończył Piotr Dąbrowski. Pozwoliło to „Kociewskim Diabłom” na zejście do szatni z dziesięciopunktową przewagą. Do przerwy nawet na chwilę nie schodził z parkietu Łukasz Majewski. Zdobył w tym czasie 7 punktów, do których dołożył 3 zbiórki i był, obok Mirkovica, najlepszy w ekipie gospodarzy. Polonia 2011 w pierwszych dwóch kwartach rzuciła zaledwie 29 punktów. Był to efekt dobrej, agresywnej obrony stosowanej przez Starogardzian. Najlepsi w drużynie gości byli do tego momentu Dardan Berisha i Michał Jankowski, którzy zdobyli po pięć punktów. - Spodziewaliśmy się twardej i agresywnej obrony ze strony Polpharmy. To się oczywiście sprawdziło. Od początku bardzo naciskani byli nasi mali, obwodowi gracze – mówił Marek Popiołek. Po przerwie szybko dwie trójki rzucił Leszek Karwowski, ale równie dobrze odpowiadali na to wysocy Polpharmy – Kulig trafił za trzy a Okafor wykonał akcję 2+1. Karwowski zdobywał jednak następne punkty – głównie z rzutów wolnych, po faulach gospodarzy. Bardzo chciał zdobywać punkty Weeden, jednak nie miał aż tak świetnej skuteczności jak w meczu w Stalowej Woli. Polpharma kontrolowała grę, cały czas ich prowadzenie oscylowało w granicach dziesięciu punktów. Widoczna była jednak ich coraz słabasza skuteczność, zarówno w rzutach za dwa, jak i za trzy punkty. „Kociewskim Diabłom” brakowało pomysłu na dobre akcje, więc często popełniali błędne decyzje w ataku. Po rzucie za dwa Karwowskiego w końcówce czwartej kwarty na tablicy widniał wynik 65:61. Polonia 2011 zwietrzyła szansę na zwycięstwo w tym spotkaniu. Po jednym skutecznym rzucie wolnym Okafora i późniejszej trójce Pamuły był już zaledwie 66:64. Końcówkę spotkania uratował Brody Angley. Najpierw popisał się skuteczną, indywidualną akcją za dwa punkty a później celnie wykonał rzuty wolne. Rzuty Bigusa i Berishy dawały jeszcze nadzieję Warszawianom na ostateczne zwycięstwo, ale o wyniku przesądził brak celnej trójki w ostatnich sekundach.- Trener wykonał świetną pracę. Naszym celem było dobre granie w defensywie i zatrzymanie ich poniżej 70 punktów – tłumaczył Brody Angley. Polonia 2011 nie objęła w całym spotkaniu ani razu prowadzenia, a mimo to była bliska wyrwania zwycięstwa Polpharmie. 15 punktów Karwowskiego w drugiej połowie, a także dobra gra Berishy i Bigusa to jednak za mało na zespół ze Starogardu. W drużynie z Warszawy widoczny był brak między innymi Marcina Dutkiewicza.- Mamy problemy zdrowotne. Bardzo mało zawodników było zdrowych. Śnieg i Pamuła są po chorobie, po braniu antybiotyków. Chorzy są też Dutkiewicz i Mokros. Brakowało nam po prostu siły – powiedział Starcevic. W Polpharmie 11 punktów i 9 zbiórek zdobył Patrick Okafor. Statystyki jednak nie odzwierciedlają jego postawy – ciężko grało mu się przeciwko Bigusowi, trafił zaledwie cztery rzuty z gry. Skuteczność w końcu odnalazł Łukasz Majewski, który w tym meczu zdobył aż 15 punktów i miał 7 zbiórek. - Każdy kto będzie lekceważył Polonię 2011, będzie przegrywać. O wyniku spotkania zadecydowały zbiórki w ataku. Mieliśmy problemy ze skutecznością naszych rzutów. Pokazaliśmy jednak w końcu, że Polpharma nie opiera się tylko na grze Okafora i Weedena. W tym zespole wszyscy mogą zdobywać punkty – podsumował Milija Bogicević.