Amerykańska siła Jarosławian
Dodano: 5 grudnia 2009 23:10
Autor: Paweł Łakomski, PLK
Zdjęcie: Obraz własny
Sportino Inowrocław przegrało u siebie ze Zniczem Jarosław 62:72. W środę Sportino łatwo rozprawiło się w Pucharze Polski z Górnikiem, co miało być dodatkowym impulsem do zwycięstwa w lidze. Ze Zniczem, straciło najmniej punktów w tym sezonie, a w zespole dobre zawody rozegrali dwaj debiutanci – Quinton Day i Mindaugas Budzinauskas. Ale wszystko to nie wystarczyło do zwycięstwa. Podopieczni Andrzeja Kowalczyka ulegli największej niespodziance obecnych rozgrywek, Zniczowi Jarosław 62:72.O tyle, że premierowy występ Day’a, którego poprzednim klubem w Polsce był właśnie Znicz, awizowany był od początku tygodnia, to już debiut Budzinauskasa stanowił duże zaskoczenie. Litwin został bowiem sprowadzony do Inowrocławia jako asystent Kowalczyka, i dotychczas pełnił taką rolę. I mimo, że treningi wznowił niedawno, w pierwszej połowie był wyróżniającym się zawodnikiem swojej drużyny. Rzucił w niej 10 punktów, miał też 3 przechwyty i zbiórkę. – W Sportino po raz pierwszy zagrało dwóch nowych koszykarzy. Trochę się tego obawiałem, bowiem w takich sytuacjach zazwyczaj chcą się oni dobrze pokazać, a to wywołuje w zespole entuzjazm. I początek mieli bardzo dobry – skomentował trener jarosławian Dariusz Szczubiał. Budzinauskas m.in. dwukrotnie trafił z dystansu, a akurat ten element w pierwszych minutach, był wielkim mankamentem gospodarzy. W ciągu 16 minut spudłowali aż 11 z 12 takich rzutów. – Nieskuteczność inowrocławian pomogła nam w odniesieniu zwycięstwa. Muszę to przyznać – dodał opiekun Znicza. W jego zespole, jak już w tym sezonie zdążyli do tego przyzwyczaić, brylowało trzech Amerykanów. John Williamson, Jeremy Chappell i Keddric Mays zdobyli w sumie 60 z 72 punktów całej ekipy. – To są nasi liderzy. Taktyka oparta jest właśnie na nich. Ze swoich ról wywiązują się znakomicie – chwalił kolegów rozgrywający Dawid Witos. Sportino czwarty raz z rzędu słabo zaprezentowało się w trzeciej kwarcie. Tym razem przegrało ją różnicą 10 oczek. – Po raz kolejny źle w niej zagraliśmy, ale nie to stanowi nasz największy problemem. To odpowiednie zbilansowanie drużyny. Z tym jest kłopot. Zarówno poszczególnych graczy, ich pozycji jak i Polaków z obcokrajowcami – ocenił Andrzej Kowalczyk, trener inowrocławian. – Trudno mi cokolwiek powiedzieć na temat naszej gry po przerwie. Znów wychodzimy na parkiet po dobrych 20 minutach i gubimy rytm gry. Naprawdę nie wiem, czym to może być spowodowane – tłumaczył Przemysław Łuszczewski. Skrzydłowy Sportino ma za sobą grę w Zniczu, podobnie jak Sani Ibrahim i wspomniany Day. Wszyscy oni wyszli w pierwszej piątce w sobotniej potyczce przeciwko ekipie z Podkarpacia. – To był ciężki mecz. Kilka rzutów musieliśmy oddawać z trudnych pozycji, ale najważniejsze, że one wpadały. Cieszymy się ze zwycięstwa – podsumował Williamson, jeden z bohaterów Znicza. On sam, zdobywając 24 punkty, ustanowił swój rekord w tym sezonie.