Lakers pokonują Heat po dramatycznym meczu

Dodano: 5 grudnia 2009 09:06
Lakers pokonują Heat po dramatycznym meczu
Michał Fast, Informacja własna
Obraz własny

Jedna super gwiazda potrafiła spełnić pokładane w niej nadzieje, druga nie - tak najkrócej można opisać mecz pomiędzy Lakers i Heat a szczególnie jego końcówkę.

Kobe Bryant trafił rzut równo z syreną końcową za trzy punkty i dał swoim Lakers zwycięstwo 108:107 w Staple Center. Jest to ósme zwycięstwo z rzędu aktualnych mistrzów NBA.

Jeszcze na 9,3 sekundy przed końcowym gwizdkiem Heat prowadzili czterema punktami i wydawało się, że we własnej hali Lakers i ich kibice będą musieli przełknąć gorycz porażki. Nic takiego jednak się nie stało. Szybka akcja trzypunktowa Dereka Fishera dała Jeziorowcom nadzieję na zwycięstwo.

Po koszu piłka trafiła do lidera Heat Dwyane'a Wade'a, który po szybkim faulu stanął na linii rzutów wolnych. Niestety dla fanów Miami, Wade nie trafił pierwszego rzutu wolnego i po kolejnym celnym na tablicy wyników było 107:105 dla Heat a do końca meczu pozostało 3,2 sekundy.

W zasadzie scenariusz ostatniej akcji w takiej sytuacji znał cały świat, piłka musiała trafić do Kobe Bryanta. Wiedzieli o tym wszyscy po stronie Heat jednak nikt z zawodników tej drużyny nie był w stanie w tym przeszkodzić. Bryant dostał piłkę i niewiarygodnym rzutem o tablicę równo z syreną końcową ustalił wynik spotkania na 108:107.

"Uwielbiam takie sytuacje kiedy wszystko zależy od jednego rzutu. Musze przyznać, że to najszczęśliwszy rzut jaki oddałem w całej mojej karierze." - tak po meczu komentował to co zrobił Kobe.

Bryant, drugi strzelec obecnego sezonu, wchodził w mecz pomału, jednak skończył go z 33 punktami, z których 25 zdobył w drugiej połowie a 17 w czwartej kwarcie.

W tym czasie Wade grał słabo od pierwszego do ostatniego gwizdka. Wade, który do L.A. przyjechał ze średnią zdobywanych punktów 26,7 co prawda zdobył ich 26 jednak trafił zaledwie 7 z 21 oddanych rzutów z gry a na linii rzutów wolnych był dramatycznie słaby trafiając 12 z 18. Jego koledzy z drużyny na linii rzutów wolnych nie grali dużo lepiej trafiając 15 z 24.

To właśnie bardzo słaba skuteczność z wolnych spowodowała, że Bryant miał w ogóle szansę na oddanie decydującego rzutu w ostatniej sekundzie meczu. Jednak za to kibice koszykówki powinni być wdzięczni graczom Heat, bo o takich rzutach pamięta się przez wiele lat po zakończeniu meczu.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp