Cleveland bez problemów wygrywają z Dallas
Cleveland Cavaliers pokonali we własnej hali Dallas Mavericks 95-111. W tym meczu Cavs potwierdzili, że na swoim terenie są drużyną niemal bezbłędną.
Znakomite spotkanie rozegrał Anderson Varejao, który wnosił swoją postawą mnóstwo pozytywnej energii. Do zbiórek w ataku i twardej gry w obronie Brazylijczyk zdołał już wszystkich przyzwyczaić, ale we wczorajszym meczu spisywał się on wyśmienicie także w ataku. Varejao trafił wszystkie 7 rzutów z gry oraz jedynego osobistego, którego wykonywał. Łącznie 100% skuteczność przyniosła Brazylijczykowi 15 punktów.
Kolejnym zawodnikiem Cavs, którego należy w tym meczu wyróżnić był Mo Williams. Rozgrywający Cleveland znakomicie wykorzystywał podwojenia na LeBronie Jamesie oraz Shaqu, momentalnie znajdował sobie czyste pozycje na linii rzutów za 3 punkty i trafiał za każdym razem gdy dostawał piłkę. Obrona Mavs nie potrafiła znaleźć recepty na Williamsa, który w całym meczu zdobył aż 25 punktów!
Jeżeli grają Cavsi to na pewno należy wspomnieć o LeBronie Jamesie. „Król” szczególnie w pierwszej połowie pokazał, że jeśli chce to potrafi być prawdziwym liderem. Do przerwy miał on na swoim koncie 11 asyst i 13 punktów. Grał bardzo rozważnie, nie forsował swoich rzutów, widział partnerów na czystych pozycjach i chętnie dzielił się piłką. W drugiej połowie LeBron był już mniej koleżeński i dorzucił tylko 1 asystę, ale nie można powiedzieć aby próbował on zdominować grę. Po prostu zostawił on pole do popisu dla swoich świetnie dysponowanych tego dnia partnerów i czekał aż oni zaproszą go do zdobywania punktów. Ostatecznie LeBron skończył mecz mając na koncie 25 punktów i 12 asyst.
Ostatnim zawodnikiem Cavs, o którego występie po prostu trzeba nadmienić jest Delonte West. Gracz ten do tej pory borykał się z problemami osobistymi i nie był dla Cleveland takim wsparciem jak chociażby w poprzednim sezonie. Wczorajszy mecz może dawać kibicom Cavs nadzieję, że wszystkie problemy West ma już za sobą i od tej pory będzie mógł się skupić wyłącznie na grze w koszykówkę. A takiego Delonte jak widzieliśmy wczoraj drużyna z Cleveland bardzo potrzebuje. West kiedy tylko pojawiał się na parkiecie bardzo dobrze kreował grę całej drużyny. W przeciągu 28 minut gry uzyskał aż 10 asyst, a gdy nie było okazji aby podać piłkę do lepiej ustawionego partnera, wykorzystywał przewagę wzrostu nad Jose Bareą i zdobywał punkty. Łącznie miał ich na swoim koncie 10.
Jeżeli chodzi o drużynę Mavs to na wyróżnienie zasługuje przede wszystkim Jason Terry. Gdyby nie super-rezerwowy ekipy Dallas to przegraliby oni ten mecz dużo dużo wyżej. Szczególnie w pierwszej połowie Terry trzymał grę Mavs jedynie na swoich barkach. Seryjnie trafiał rzuty 3 punktowe i tylko to sprawiało, że w meczu ciągle mieliśmy emocje. W drugiej połowie skuteczność Jasona, który w całym meczu rzucił 25 punktów, się pogorszyła i Cavs spokojnie utrzymywali prowadzenie.
Drugim zawodnikiem, o którym należy wspomnieć jest oczywiście Dirk Nowitzki. Niemiec znakomicie radził sobie, gdy w obronie przeciw niemu grał Hickson. Dużo gorzej szło mu, gdy za swojego przeciwnika miał Varejao. Niemniej jednak to właśnie Nowitzki i przywołany wcześniej Terry sprawiali, że drużyna z Dallas w tym meczu się nie skompromitowała. Ci dwaj zawodnicy byli jedynymi opcjami w ataku Mavs. Na początku pierwszej kwarty punkty po kontratakach zdobywał MArion, ale potem kompletnie zniknął, z kolei na początku trzeciej kwarty parę trójek trafił Kidd, ale on także przez resztę meczu był niewidoczny. Zawiódł Rodrigue Beaubois, który miał już w tym sezonie kilka niezłych występów, a przeciwko Cleveland nie zdobył choćby jednego punktu.
Mavs w tym meczu byli kompletnie bez agresji. Pozwalali szaleć Andersonowi Varejao w polu 3 sekund, nie atakowali świetnie trafiającego za 3 Williamsa. W drużynie z Dallas nie było widać chęci zwycięstwa i motywacji do jeszcze większego wysiłku. Powierzenie całej gry ofensywnej na barki dwóch zawodników nie mogło wystarczć na pokonanie tak dysponowanych Cavsów. Szczególnie, że Mavs mają ewidentne braki pod koszem a Cleveland wykorzystywało je bez najmniejszych problemów. Ten mecz ukazał, że taki zawodnik jak Marcin Gortat byłby w tym sezonie w drużynie z Dallas na wagę złota.