Wallace prowadzi Bobcats do zwycięstwa nad Cavs
Mo Williams i LeBron James to jak się okazuje za mało nawet na Charlotte Bobcats. Podopieczni Larry'ego Browna po wymianie z Golden State Warriors grają zdecydowanie lepiej, czego efektem jest chociażby dzisiejsza wygrana nad Kawalerzystami 94:87.
Co prawda mimo początkowej przewagi LeBrona i spółi pierwsza wkarta przez bardzo długi okres była wyrównana. Po raz drugi z rzędu fenomenalne zawody rzogrywał Gerald Wallace - w całym meczu 31 punktów, 14 zbiórek, 3 przechwyty - który absolutnie nic nie robił sobie nawet z obrony samego Jamesa.
Miało to duży wpływ na uzyskiwanie w końcówce pierwszej i na początku drugiej kwarty przewagi. To właśnie po akcji and one Wallace'a, Bobki prowadziły w 15 minucie już 36:25.
W pierwszej połowie równie dobrze grał niedawno co sprowadzony Stephen Jackson, który w pierwszych dwóch kwartach zdobył 15 punktów. To również on otworzył wynik drugiej połowy, gdy gospodarze odskoczyli na 17. oczek (wynik 60:43). Stawało się jasne, że Cavaliers potrzebująradykalnie zmienić swój styl gry, aby jeszcze cośosiągnąć w dzisiejszym spotkaniu.
Podopieczni MIke'a Browna po raz kolejny źle rozwiązywali schemty w ataku, często, zbyt często nie trafiali z dystansu - czy pozbycie się Johna Kuestera było dobrym rozwiązaniem? Nawet powrót Shaqa na niewiele się zdał. Goście z Cleveland co prawda wygrali walkę na deskach, jednak na niewiele się to przydało.
Jeszcze na pięć minut przed końcem przewaga Bobcats, po punktach Ray'a Feltona nadal utrzymywała się na poziomie 10. punktów. Co prawda chwilę później trójka Moona dała jeszcze iluzoryczne szanse Cleveland, jednak przez ponad kolejne trzy minuty żadna z drużyn nie mogła odnaleźć drogi do kosza. Taka sytuacja była bardzo dobra dla gospodarzy, którzy ostatecznie wygrali 94:87.