Euroliga po 5 kolejce
Za nami półmetek rozgrywek grupowych pierwszej rundy Euroligi. Kto zatem jest na swoim miejscu, kto zaskoczył pozytywnie, a kto rozczarował?
Do tej ostatniej grupy z pewnością można by zaliczyć nasz Asseco Prokom, jednak czy aby na pewno? Gracze z trójmiasta po raz kolejny zawodzą swoją postawą wygrywając jedynie z bardzo słabym Armani Jeans, w innych zdecydowanie ustępując rywalowi i dając się ograć we własnej hali przeciętniakom z Niemiec.
Dlatego w ich przypadku wydaje się, że można powiedzieć iż są w miejscu w którym powinni być, bo postępu nie ma wcale, a gorzej już grać się nie da. Liczyć na to, że sam Qyntel Woods wygra mecz bądź Logan będzie trafiał seriami za trzy raczej nie można, a przynajmniej nie wypada. W Gdyni jednak o tym jak widać nie myśli się w ogóle kontraktując beznadziejnych graczy zza Oceanu. No bo co może wnieść do ekipy mistrza Polski taki Harrington? Brak świeżej krwi jest widoczny, a jeśli ciężko jest znaleźć Polaków (bo mamy ich jak na lekarstwo), którzy z pasją podejdą do gry w swoim klubie to może by tak obrać inny kierunek i wypatrzeć talenty jak w Partizanie? Tam z roku na rok rodzą się świetni gracze i nie straszny nikomu w stolicy Serbii nawet wielki Real...
Podsumowując dokonania Gdynian to aż strach pomyśleć, że ta drużyna mimo wszystko ma szanse na awans do Top 16, ponieważ może się powtórzyć sytuacja z przed roku, kiedy to Sopocianie (wtedy jeszcze ) byli beznadziejni, ale dwie drużyny o dziwo były jeszcze gorsze. W tym roku jest podobnie i nie chcę oczywiście być złośliwy w tym co piszę, ale niestety takie są realia, że drużyna która nie ma sobie równych w PLK (chyba źle świadczy to o poziomie ligi) dostaje lanie co tydzien w Europie. Bo jedyne, co można o Prokomi napisać w relacji pomeczowej, to fakt, że zabrakło sił na cały mecz, albo starczyło ich jedynie na dwie kwarty, ewentualnie o braku koncentracji w końcówce (jak z EWE) meczu, którego było dużym dziełem przegranie go...
Skoro o naszych mowa to przejdźmy do dwóch reprezentantów kadry, którzy grają w tegorocznej edycji Euroligi - a są nimi Paweł Kikowski i Maciej Lampe. Występy tego pierwszego są na razie na "zero", ale jest to też spowodowane małą liczbą minut, jakie młody obrońca spędza na parkiecie w barwach Olimpiji.
Skrzydłowy ze stolicy Izraela zaś kapitalne mecze (takie jak wczoraj, gdzie zdobył 19 punktów i miał 9 zbiórek) przeplata słabymi, jak dwa tygodnie temu w Rzymie, gdzie zdenerwowany trener zdjął go po 6 minutach gry i nie wpuścił więcej na parkiet. Ogólne wrażenie jednak Polak pozostawia dobre, a średnie 11.6pkt i 5.4 zbiórki na mecz nie biorą się z niczego.
Grupa A
Montepaschi 65-84 Regal BarcaZalgiris 78-84 Fener.UlkerASVEL 71-68 Cibona
Grupa B
Partizan 86-80 OlympiakosUnicaja 91-84 Lietuvos Ryt.Efes Pilsen 77-64 Orleans
Grupa CMaccabi T-A 75-67 Marousi BCCaja Laboral 67-71 CSKAU.Olimpija 87-70 Lottomatica
Grupa D
MMC Real M. 82-69 Armani MIPanathinaikos 96-63 EWE BasketsKhimky 89-67 Assec.Prokom