Noculak: Będzie podpis to uwierzę
Mirosław Noculak, koszykarski ekspert TVP Sport, po raz drugi w wywiadzie dla portalu koszykowka.net omawia dotychczasowe wydarzenia w nowym sezonie ekstraklasy mężczyzn w Polskiej Lidze Koszykówki. Nie zabrakło także pytań na temat sytuacji w jakiej obecnie znajduje się środowisko PLK.
Paweł Łakomski: Panie Mirosławie za nami 9 kolejek ekstraklasy męskiej w PLK. Asseco Prokom Gdynia jest, jak na razie niepokonanym zespołem, czy ten fakt w jakikolwiek sposób Pana dziwi?
Mirosław Noculak: Nie. Wczoraj miałem przyjemność oglądać spotkanie mistrzów Polski w Starogardzie Gdańskim i muszę przyznać, że był to bardzo dobry mecz w wykonaniu podopiecznych Tomasa Pacesasa. Szczególnie końcówka należała do gdynian, kiedy David Logan wziął sprawy w swoje ręce. Na pochwałę zasługuje także postawa młodego Mateusza Kostrzewskiego, który jak na razie bardzo dobrze odnajduje się w towarzystwie bardziej utytułowanych kolegów.
PŁ: Jednak znowu, aby Asseco Prokom mógł wygrać spotkanie musiał sięgnąć do swoich wielkich indywidualności. Znów akcję kończyli ci sami gracze David Logan i Qyntel Woods. Oczywiście, to może się podobać, ale przecież domeną mistrzów Polski w tym sezonie miała być gra zespołowa, której jak na razie nie widać. MN: Przede wszystkim Asseco Prokom posiada zawodników, którzy zawsze w danym elemencie koszykówki potrafią się wyróżniać. I nie jest tak wcale prosto z takich koszykarzy, stworzyć zgrany kolektyw. Przecież zawodnik pokroju Davida Logana, czy Qyntela Woodsa, lubi mieć tzw. wolną rękę od swojego szkoleniowca. Jednym się to podoba drugim nie. Jednak myślę, że z czasem to wszystko zacznie się dobrze układać i będziemy z przyjemnością patrzeć na grę podopiecznych Tomasa Pacesasa zarówno na polskich parkietach, jak i tych europejskich.
PŁ: Zostawmy temat Asseco Prokomu, bo o nich na pewno będzie się jeszcze dużo mówić w tym sezonie. Tak, jak wspomniałem na początku, za nami 9 kolejek rozgrywek PLK. Ktoś Pana zaskoczył?MN: Na to pytanie może być tylko jedna odpowiedź i myślę, że każdy na moim miejscu odpowiedział by tak samo. Znicz Jarosław - nie wątpliwie wielka, i na pewno przyjemna, niespodzianka tego sezonu. Wczoraj udało im się pokonać na trudnym terenie PBG Basket Poznań, po stosunkowo łatwej przeprawie. Drużynę Dariusza Szubiała obserwowałem w Sopocie na meczu z miejscowym Treflem, jednak szczęście tym razem uśmiechnęło się do gospodarzy. Tym samym bardzo pozytywne zaskoczenie i niewątpliwie do tego grona muszę zaliczyć Polpharmę Starogard Gdański oraz beniaminka ligi Stal Stalowa Wola.
PŁ: Mówiąc o zaskoczeniach pozytywnych tego sezonu, nie można nie wspomnieć o tych, którzy jak na razie zawodzą. I tutaj – bynajmniej mi – od razu nasuwa się drużyna prowadzona przez Eugeniusza Kijewskiego, która jak na razie spisuje się gorzej niż kiepsko.MN: Rzeczywiście. Wszyscy spodziewaliśmy się zdecydowanie więcej po PBG Basket. Ja osobiście przypuszczałem, że może to być zespół walczący nawet o medale, biorąc pod uwagę budżet, organizację i przede wszystkim zawodników, którzy zostali sprowadzeni do stolicy Wielkopolski. Jednak tak naprawdę nie widziałem żadnego spotkania podopiecznych Eugeniusza Kijewskiego i trudno mi ich oceniać tylko i wyłącznie na podstawie statystyk.
PŁ: Do tego grona, które mają fatalny start trzeba zaliczyć Energe Czarnych Słupsk, którzy podobnie, jak PBG Basket ma aspiracje by zdobyć medal. MN: Tak, tutaj muszę się zgodzić, że ,,Czarne Pantery” zawodzą i to na całej linii. I myślę nawet, że słupszczanie są jeszcze większym zaskoczeniem negatywnym niż PBG. Początek jest zły, ale może, jak to bywa często w Słupsku, druga część – ta najważniejsza – będzie udana. Martwi, a właściwie dziwni mnie zupełnie inna rzecz. Mianowicie, nie widzę wyraźnego udziału trenera Igorsa Miglinieksa w tym, co robią jego podopieczni.
PŁ: Jednak, aby tak się działo szkoleniowiec musi być dla swoich zawodników autorytetem, a w Słupsku tej wyższości trenera nad zawodnikiem, ja osobiście nie widzę. MN: Na ten temat nie chciał bym zabierać głosu na ten temat. Aczkolwiek w tych zespołach, które dobrze radzą sobie w tym sezonie, widać wyraźną rękę trenera. Tego nie ma w Słupsku i być może tutaj jest przyczyna niepowodzeń? Tego nie wiem.
PŁ: A jak Pan oceni dotychczasowe poczynania Polonii 2011? Po wczorajszym pierwszym zwycięstwie nad AZS Koszalin w stołecznej drużynie, zapanowała wielka euforia, choć i ulga. Wygrali w końcu pierwszy mecz i niewątpliwie musimy im pogratulować.MN: Tak i jak najbardziej pod gratulacjami się podpisuję. Polonia 2011 Warszawa jest to zespół złożony z graczy młodych, którzy dopiero się ogrywają. Ja osobiście popieram projekt Waltera Jeklina i głośno kibicuję młodym polonistom. Jednak z Warszawy dochodzą głosy, że ten zespół ma zostać wzmocniony graczami z zagranicy, co nie wiem, czy jest dobrym pomysłem.
PŁ: Rozgrywki ligowe zostawmy na bok, ale o lidze trzeba porozmawiać. Podczas ostatniego odcinka programu ,,Za trzy” Telewizji Polskiej gościem był prezes PZKosz Roman Ludwiczuk. Ja oglądałem ten odcinek kilkanaście razy i naprawdę nie rozumiem senatora Platformy Obywatelskiej.MN: Sytuacja jaka dzieje się wokół spółki Polskiej Ligi Koszykówki na pewno nie jest dobra. W tym krótkim programie prezes Ludwiczuk tak naprawdę nie wiele mógł powiedzieć na temat swoich pomysłów. Dlatego po programie i to mogę zdradzić uznaliśmy, że warto stworzyć taką odrębną audycję poświęconą tylko i wyłącznie problemom PLK. Aczkolwiek, co nie ulega wątpliwości Polska Liga Koszykówki potrzebuje zmian.
PŁ: Takim pierwszym krokiem w ratowanie PLK ma być powiększenie kapitału ze środków Polskiego Związku Koszykówki. Czy to jest według Pana dobre rozwiązanie?MN: To jest na pewno ,,jakieś” rozwiązanie, bo skoro PZKosz, który jest nadzorcą ligi, chce ratować spółkę Polskiej Ligi Koszykówki swoim kapitałem, to może zawsze zastrzec, że te pieniądze mają się zwrócić, gdy liga stanie na nogi. Co samo w sobie, to nie jest złe.
PŁ: A wierzy Pan w zapewnienia Romana Ludwiczuka, że rzeczywiście lada moment pojawi się silny sponsor w PLK?MN: Powiem tak. Będzie podpis to uwierzę.
PŁ: Niewątpliwie PLK potrzebuje zarządcy, który jak wspomniał pan Piotr Sobczyński w magazynie ,,Za trzy” odkryje nowe lądy, podobnie jak dawno temu Mojrzesz. Kimś takim może być pan Jacek Jakubowski. Jakie jest pana zdanie na ten temat?MN: Jacka znam od bardzo dawna i pytałem go, czy rzeczywiście była taka propozycja ze strony PLK. On to potwierdził i ja całkowicie go popieram. Krótko mówiąc jest on bardzo dobrym urzędnikiem sportowym. Niestety w naszym środowisku za dużo takich nie ma i sądzę, że jego wiedza w tym biznesie jest wystarczająca, aby Polską Ligę Koszykówki postawić na nogi. Jednak on sam tego nie zrobi. Musi mieć akceptacje przede wszystkim swojej osoby w PZKosz, a także w klubach zgłoszonych do rozgrywek PLK. Poza tym powinien otrzymać tzw. wolną rękę. Bo jak wszyscy wiemy najlepiej pracuje się, gdy ma się taki wewnętrzny komfort.
PŁ: A czy ze względu na swoją znajomość z panem Jakubowskim, namawiał pan go w jakiś sposób do tego, aby objął stanowisko szefa PLK?MN: Nie, nie. Ja tak, jak już wspomniałem rozmawiałem z Jackiem o całej tej sprawie i powiedziałem mu, że go popieram. Co zrobi z tym PZKosz i Rada Nadzorcza PLK? Nie mam pojęcia.
PŁ: W takim razie mam nadzieję, że przy następnej rozmowie, będziemy mogli już tylko chwalić całe środowisko Polskiej Ligi Koszykówki.MN: Oby.
PŁ: Dziękuję za rozmowę.MN: Dziękuję również.

Paweł Łakomski
Paweł Łakomski zaczynał swoją zawodową drogę w naszym portalu, gdzie publikował teksty o koszykówce. Obecnie pracuje w Polskim Związku Koszykówki jako dyrektor ds. komunikacji i PR. Łączy doświadczenie dziennikarskie z umiejętnościami w zakresie komunikacji, wspierając promocję polskiej koszykówki.
Czytaj więcej najlepszych treści tego autora!