Dramatyczny mecz w Miami - Heat w końcu zwycięscy
Miami Heat przerwali serię trzech porażek z rzędu pokonując po bardzo ciekawym meczu siebie grające bez Chrisa Paula New Orleans Hornets 102:101.
Do zwycięstwa gospodarzy poprowadził Dwyane Wade, jednak to rezerwowy Udonis Haslem był tym, który trafiał kluczowe rzuty.
Pierwsza kwarta należała do Heat, którzy prowadzili od samego początku. Druzyna z New Orleans się jednak skutecznie rewanżowała przez co prowadzenie Miami było ledwie kilkupunktowe. Wynik ustalił celnym rzutem za trzy rookie Marcus Thornton. Miami prowadziło 30:25
Początek drugiej kwarty to walka punkt za punkt dopierow w końcówce Miami udało się powiększyć nieco prowadznie, które wynosiło do przerwy 9 punktów.
Początek trzeciej kwarty to dalszy ciąg przewagi Miami. Punktował Dwyane Wade, rozgrywający Mario Chalmers raz po raz popisywał się świetnymi zagraniami, bardzo dobrze też grał Michael Beasley, z kolei w New Orleans nie było zawodnika, który mógłby wziąć ciężar gry na siebie. Odczuwalny był brak Chrisa Paula, który potrafiłby znajdywać kolegów na dobrych pozycjach i masowo doręczać asysty. Niespodziewanie jednak Miami, które wydawało się być na prostej drodze do zwycięstwa zablokowało się. Od stanu 84:73 pozwolili gościom zdobyc 10 punktów z rzędu. Wprawdzie kwartę zakończył celnym rzutem Haslem po kolejnej świetnej asyście Chalmersa, jednak przewaga z 11 stopniała do 3 punktów.
Wtedy w druzynę Hornets wstąpiły nowe siły. Udało im się objąć prowadzenie, m.in. dzięki dwóm ,, trójkom '' z rzedu Jamesa Poseya. Kiedy na boisko wracał w końcu Wade, jego drużyna przegrywała już 91:95. Wtedy rozpoczął się koncert gwiazdora Heat, w nieco ponad minutę dwukrotnie trafił zza linii 7,25 i Heat odzyskali prowadzenie. To nie był koniec emocji, po świetnej asyście Poseya za trzy trafił Peja Stojakovic i ponownie prowadzili Hornets. Przez kolejną minutę żadna z druzyn nie potrafiła zdobyć punktu. Niecałą minutę przed końcem Udonis Haslem trafił z półdystansu i był remis. W nastepnej akcji Miami nieco pogubiło się pod własnym koszem i w efekcie Marcus Thornton stanął na linii rzutów wolnych. Trafił tylko raz i Hornets prowadzili 1 punktem. Wade był bliski straty piłki, w końcu jednak Miami udało się zagrać skuteczną akcję, Chalmers po raz kolejny znalazł na półdystansie Haslema, ten trafił i Miami prowadziło. Na decydującą akcję Hornets mieli 15 sekund, zabrakło jednak na nią pomysłu, David West długo kozłował bezproduktywnie, w końcu oddał rzut z bardzo trudnej pozycji, który był niecelny.
Co ciekawe było to pierwsze w tym sezonie zwycięstwo Miami, w sytuacji gdy dali rywalom zdobyć ponad 100 punktów. W dotychczasowych pięciu takich przypadkach za każdym razem przegrywali. Wade zdobył w tym meczu 31 punktów, miał też wsparcie w osobach Chalmersa, Beasleya. Młodzi gracze Miami wzięli do serca niedawne słowa krytyki ze strony trenera Spoelstry. Beasley miał 17 punktów i 9 zbiórek, Chalmers 12 punktów i 9 asyst.
Po stronie Hornets wyróznił się rezerwowy rookie Marcus Thornton z 24 punktami. Gracze New Orleans zaprezentowali świetną skuteczność w rzutach za trzy ( 12/28 )
Miami z bilansem 8-5 utrzymało trzecią pozycję w Southeast Division. New Orleans z kolei na razie zawodzi ( 6-9 ). Wszyscy w Hornets na pewno z utęsknieniem czekają na powrót Chrisa Paula