Stal znów zwycięża !
Dodano: 22 listopada 2009 20:18
Autor: Szymon Pawełek, Informacja własna
Zdjęcie: WikiMedia
Popularna „Stalówka” przełamała złą passe na wyjazdach i pokonała w Warszawie tamtejszą Polonię Azbud 75-77. Przez cały mecz obie ekipy toczyły zażarty pojedynek. Pierwsza połowa to dobra gra obu ekip. Jednak to Stal schodziła na przerwę z korzystniejszym wynikiem. Z dobrej strony pokazał się Polonista Eddzie Miler zdobywając w tej części gry 15 ze swoich 22 punktów. Stal punktowała całym zespołem.Do połowy 33-40 dla gości. Druga połowa zaczęła się od znanego wszystkim kibicom w Stalowej Woli „kryzysu 3 kwarty”. Zielono- czarni bardzo często mają problemy z koncentracją w tej części gry. Zawodnicy z Warszawy potrafili to doskonale wykorzystać. Przed ostatnią odsłoną meczu Polonia prowadziła 60-52. Czwarta kwarta to prawdziwy dreszczowiec. Goście w 5 minut dogonili zespół z Warszawy i potrafili wyjść na 4 punktowe prowadzenie. Polonia zaczęła faulować. Stalowowolanie nie dali się wyprowadzić z równowagi i pewnie trafiali rzuty wolne.Mecz kończy się wynikiem 75- 77. Bohaterem meczu został Michał Wołoszyn zdobywca 20 pkt. Pan Michał pokazał w tym meczu po raz kolejny dlaczego jego nazwisko góruje na liście najcelniej rzucających za3. Trafił 5 na 7 prób. Polonia nie zagrała słabego meczu. Niestety zawiodła ławka rezerwowych. Warszawiacy zagrali również mało zespołowo. Zawodnicy z Warszawy w sumie zanotowali tylko 2 asysty! (przy 17 Stali). Skazywana na sromotne klęski i spadek Stal, zaskakuje po raz kolejny. Wygrywa z teoretycznie wyżej notowanym przeciwnikiem, na trudnym terenie. Stal wygląda na zespół kompletny i ułożony. Podopieczni trenera Pamuły wiedzą co mają robić na boisku. Nie promują gwiazd, lecz zespołowy styl gry. Mało mamy w Polsce takich zespołów. Polonia nie pokazuje brzydkiej koszykówki.. W decydujących momentach brakuje jednak szczęścia, czy lepszego wykończenia. Aczkolwiek mecze takie jak ze Stalą, zawodnicy trenera Kamińskiego muszą wygrywać aby myśleć o korzystnym miejscu na koniec sezonu.