Iverson nigdy nie będzie rezerwowym

Dodano: 18 listopada 2009 08:54
Iverson nigdy nie będzie rezerwowym
Mateusz Zielinski, Informacja własna
Obraz własny

Przygoda Allena Iversona z Memphis Grizzlies skończyła się tak szybko, że niektórzy mogli jej nawet nie zauważyć. Zdegustowani tym faktem są na pewno fani „Niedźwiedzi”, którzy najpierw tłumnie kupowali koszulki swojego nowego gwiazdora, a następnie nie mieli nawet jednej okazji aby obejrzeć jego grę na żywo we własnej hali.

Najbardziej nieprawdopodobne w tym wszystkim jest to, że liga NBA jest wyjątkowo profesjonalnie zorganizowana a kluby które w niej grają są zarządzane przez sztaby fachowców, dopracowujących najmniejsze szczegóły do perfekcji. I nagle w tak idealnie zorganizowanej machinie mamy do czynienia z sytuacją, w której gracz o wielkim nazwisku podpisuje kontrakt z nową drużyną i nie uzgadnia z jej szefami po co właściwie jest sprowadzany.

Nieprawdopodobne tym bardziej, że pierwsze pytanie jakie wszyscy eksperci i znawcy sobie zadawali to czy Allen Iverson będzie zawodnikiem pierwszej piątki, a jeśli nie to czy pogodzi się z rolą zmiennika. I choć ani AI ani trener Hollins oficjalnie się na ten temat nie wypowiedzieli, to nikt nie wyobrażał sobie, że oni o tym ze sobą po prostu nie porozmawiali.

Allen Iverson cały sezon przygotowawczy stracił z powodu kontuzji. Pierwszym meczem, jaki rozegrał w barwach Memphis, było wyjazdowe spotkanie z Sacramento Kings. AI wszedł z ławki i w 18 minut rzucił 11 punktów. Całkiem nieźle. Jakież było zdziwienie dziennikarzy, gdy Iverson zapytany o stan swojej kontuzji odwarknął, że jedyny uraz jaki ma to uraz tyłka spowodowany ciągłym siedzeniem na ławce. Dlaczego Allen nie dał sobie szansy i nie wytrzymał nawet jednego meczu bez narzekań. Szczególnie, że opuścił cały sezon przygotowawczy i nikt nie wiedział na co go stać. Przecież w takiej sytuacji ryzykować jego występ od początku byłoby zwyczajną głupotą. Wszystko to wyglądało tak, jakby Iverson po podpisaniu kontraktu się rozmyślił i zwyczajnie nie chciał już grać w Memphis. Pytanie tylko po co miałby do reszty psuć sobie opinię i jeszcze bardziej zniechęcać już i tak mocno odstraszone od jego osoby kluby.

Sam AI powtarza, że to nie jest kwestia ego, że on po prostu jest zawodnikiem, którego stać na wychodzenie w pierwszej piątce, że tak grał od zawsze i to przynosiło mu sukcesy. Zdaje się zapominać, że największe triumfy święcił już dawno temu i nie zauważać, że od tamtych czasów stracił sporo ze swojej szybkości a poobijane ciało, które nie raz ucierpiało w starciu z dużo większymi przeciwnikami, nie jest już tak sprawne jak kiedyś. W przerwie międzysezonowej nie ustawiały się po niego kolejki klubów chcących mieć go w swoim składzie. Właśnie brak ciekawszych ofert sprawił, że Iverson wylądował w końcu w Memphis. I wydawało się, że ta drużyna może na jego przyjściu mocno skorzystać. W końcu młodzi zawodnicy Grizzlies mogliby się sporo nauczyć od takiego wyjadacza parkietów jak AI. Iverson jednak nie miał zamiaru nikogo niczego nauczać. On przybył do Memphis aby wygrywać i co więcej brać w tych zwycięstwach czynny udział. Gdy zrozumiał, że zaplanowano mu trochę inną rolę, postanowił jak najszybciej uciec.

Allen Iverson to gracz wybitny. Na początku XXI wieku był dla niskich zawodników przykładem, że warunki fizyczne nie są najważniejsze i dzięki ciężkiej pracy można dokonywać rzeczy wielkich. Zawsze waleczny, nieustępliwy, twardy charakterem wiedział czego chciał i był pewny swoich umiejętności. Takich właśnie cech potrzeba, aby na pełnej szybkości wejść pod kosz przeciwnika, odbić się od dwa razy cięższego rywala i upadając na parkiet zdobyć jeszcze punkty. Iverson w swojej karierze takich akcji wykonał mnóstwo. Wraz z wiekiem stracił może swoją szybkość, ale na pewno nie charakter. Allen nie chce swojej kariery zakończyć jako dobry ojciec, który udziela wskazówek młodszym i oddaje im pole do popisu. On wciąż chce być numerem jeden, wciąż chce walczyć i zwyciężać i nikt nie jest w stanie go od tego odwieść. Jeżeli jakiś klub jeszcze po niego sięgnie, musi być tego faktu świadomy. Allen Iverson nigdy nie będzie rezerwowym. 

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp