Już tylko Prokom niepokonany. AZS wciąż z problemami
Dodano: 15 listopada 2009 21:03
Autor: Mariusz Zielinski, Informacja własna
Zdjęcie: WikiMedia
Asseco Prokom Gdynia kontynuuje serie zwycięstw. Tym razem ich wymaganiom nie sprostali koszykarze z Koszalina. AZS przegrał przed własną publicznością 63-77. Po raz kolejny trener Rade Mijanović od pierwszych minut pozwolił zagrać Łukaszowi Diduszko. Ten jednak nie wykorzystał swojej szansy i po 9 minutach spędzonych na parkiecie w pierwszej kwarcie nie pojawił się na nim już do końca spotkania. To jednak żadne zaskoczenie, ponieważ gracze AZS-u grali po prostu kiepsko. Zdobyli w całej pierwszej kwarcie 9 punktów, przy 21 zespołu z Gdyni. Indywidualne akcje Qyntela Woodsa szybko wyprowadziły na prowadzenie zespół trenera Tomasa Pacesasa i nie oddały go do samego końca.Druga kwarta to systematyczne powiększanie przewagi przez graczy Prokomu. AZS nie potrafił zdobyć punktów przez ponad 4 minuty, co skrzętnie wykorzystywali Logan i Ewing. Ten pierwszy na początku popisał się akcją 2+1 natomiast Ewing doskonale rozrzucał strefę koszalinian. Na długą przerwę zespoły schodziły przy prowadzeniu Asseco Prokomu Gdynia 37-23. Po naradzie w szatni gra koszalinian nieznacznie się poprawiła. To jednak tylko dzięki temu, że Pacesas do gry delegował rezerwowych. Zasługa w tym również Łukasza Wiśniewskiego, który zmienił fatalnie dysponowanego w dniu dzisiejszym Kueblera (0/7 z gry). Jednak jak tylko przewaga gdynian w 4 kwarcie zmalała do 10 punktów, na parkiecie po raz kolejny pojawił się Woods. W indywidualnych akcjach był nie do zatrzymania przez koszalińskich obrońców i na przemian z Loganem zdobywali seryjnie punkty. Na 4 minuty przed końcem Asseco Prokom osiągnął najwyższe, 21 punktowe prowadzenie (71-50) i tylko trójka Balcerzaka oraz celny rzut z połowy równo z końcową syreną Wiśniewskiego pozwoliły zmniejszyć ją do 14 oczek. Spotkanie zakończyło się wynikiem 63-77. Z Koszalina korespondent koszykowka.net - Mariusz Zieliński