Rewanż Denver na Lakersach
Zawodnicy Denver Nuggets z pewnością zapomnieli już o ubiegłosezonowej porażce z Los Angeles Lakers w finale Konferencji Zachodniej. Dzięki wprost fenomenalnej trzeciej kwarcie, dzięki kapitalnej grze wszystkich zawodników drużyna z Colorado pokonała tą z Californią aż 105:79.
Sam początek spotkania należał jednak do gości. Po celnych rzutach z dobrze wypracowanych pozycji Lakersi już po niecałych dówch minutach prowadzili 8:0. Z biegiem czasu gospodarze w końcu znaleźli satysfakcjonującą skuteczność i szybko zaczęli gonić rywali.
Już pięć minut później, po punktach Chauncey Billupsa wyszli na prowadzenie 17:16. Od tego momentu, aż do końce pierwszej połowy trwałą przysłowiowa walka kosz za kosz.
Najważniejszy moment spotkania przyszedł w trzeciej kwarcie, w której podopieczni George'a Karla wprost zmiażdżyli Kobego i spółkę. Sęk w tym, że owy wynik trzeciej kwarty (29:8 dla Nuggs) to w największej mierze zasługa właśnie świetnej gry gospodarzy. Przez pierwsze pięć minut trzeciej "ćwiartki" zaliczyli on run 12:2. Była to powtórka z ubiegłosezonowego finału.
Wtedy też Lakersi przez długie momenty toczyli niezwykle wyrównane boje, by w dwóch spotkania dać sobie rzucać owe runy.
Co Carmelo Anthony wyprawiał z obroną Lakers z Ronem Artestem na czele to było coś nieprawdopodobnego. Praktycznie każda penetracją podkoszowa Melo kończyła się punktami. Przez decydującąkwartą spotkania przewaga wynosiła już 23. punkty i potrzeba było cudu Lakersom, żeby zmienićlosy rywalizacji. Tego jednak zabrakło i Denver Nuggets pokonali na własnym aprkiecie Los Angeles Lakers 105:79..