James prowadzi Cavaliers do zwycięstwa nad Magic

Dodano: 12 listopada 2009 09:23
James prowadzi Cavaliers do zwycięstwa nad Magic
Dawid Rudolf, Inf. własna
WikiMedia

Dwight Howard wczoraj został ukarany przez władze NBA za krytykowanie sędziów, a w spotkaniu z Cavaliers ponownie miał ogromne problemy z faulami. Co prawda dzięki temu aż 33 minuty spędził Marcin Gortat, który miał duży wpływ na grę swoje zespołu, jednak niestety in-minus. Cavaliers za sprawą skutecznej gry LeBrona Jamesa i Mo Williamsa pokonali na wyjeździe Orlando Magic 102:93.

Już od samego początku spotkanie układało się po myśli gości, którzy w samej pierwszej kwarcie zdobyli aż 35 punktów. Cavaliers zanotowali dwa, krótkie momenty, w których odskakiwli. Było tak w środku i pod koniec kwarty. Co najgorsze jednak dla Magic, Howard złapał dwa faule w przeciągu... dwóch minut.

Szybko na parkiecie pojawił się Gortat i był kompletnie, ale to kompletnie niewidoczny. Pierwszą zbiórkę zanotował dopiero po ośmiu minutach swojej gry. Była to zbiórka ofensywna, po której Polak zdobył punkty i Magic przegrywali 26:31.

W drugiej kwarcie Kawalerzyści ze stanu Ohio kontynuowali swój koncert gry. Duża zasługa w tym Mo Williamsa, który zanotował najlepszy swój występ w sezonie. Grał pewnie, agresywnie, a co najważniejsze dla MIke'a Browna niezwykle skutecznie. Trafił swoje wszystkie pierwsze dziewięć rzutów z gry. Po jednym z nich, przewaga jego zespołu przekroczyła granicę 10 punktów (wynik 51:40).

Na przerwę Cavs schodzili jednak przy jeszcze wyższym prowadzeniu, głównie za sprawą kapitalenj trójkie LeBrona Jamesa tuż przed końcem połowy.

Jednak nawet przerwa, w której Stan Van Gundy miał dużo czasu by wpłynąć na swoich zawodników nie podziałała. Magic grali zupełnie tak samo jak w pierwszej połowie. Efektywnie, bardzo efektywnie grał Carter, efektywnie - o ile był na parkiecie - grał Howard, ale to było zdecydowanie za mało na dobrze cysponowanych gości. Gdy Anthony Parker trafił za trzy w 35. minucie, na tablicy świetlnej było już 86:66 i powoli stawało się jasne, że to podopieczni Mike'a Browna wyjdą z tego pojedynku zwycięsko.

Mogli sobie nawet pozwolić na przegranie ostatniej kwarty - jak też się stało - jednak nie miało to dużego wpływu na ostateczny rezultat. Cleveland Magic pokonali w meczu, na który bardzo czekaliśmy Orlando Magic 102:93.

Po raz kolejny swojej szansy nie wykorzystał Gortat. Spędził aż 33 minuty na parkiecie, zdobył sześć punktów, miał osiem zbiórek, które nie są równowartością 35 milionów za pięć lat gry. Nasz rodak grał mało agresywnie (szczególnie w ataku), miał zero przechwytów, zero bloków, a gdy przebywał na parkiecie Magic najbardziej "obrywali". Kiedy to się skończy?

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp