Dwa różne mecze w Nowym Jorku

Dodano: 10 listopada 2009 03:56
Dwa różne mecze w Nowym Jorku
Mateusz Zielinski, Informacja własna
MediaWiki

W Nowym Jorku oglądaliśmy dzisiaj dwa różne mecze. Pierwsza połowa to popis nieudolności graczy Knicks i mozolne gromadzenie punktów przez Jazz. W drugiej części wraz z pierwszym celnym rzutem 3-punktowym w meczu odrodzili się gracze z Nowego Jorku, którzy dzięki agresywnej obronie i skuteczności na dystansie doprowadzili do zaciętej końcówki.

W ostatniej akcji fantazja poniosła jednak debiutanta Douglasa, który jak się można domyślać postanowił złamać zalecenia trenera D’Anthonego i samodzielnie zostać bohaterem meczu. Sztuka ta mu się jednak nie udała i ostatecznie po bardzo emocjonującej końcówce Jazz wywożą z Nowego Jorku bardzo cenne dla nich zwycięstwo.

Początek meczu to jednak walka o to, która drużyna zdoła narzucić swoje tempo gry. Utah próbowała rozgrywać długie, spokojne akcje, Knicks dużo biegali i oddawali szybkie rzuty. Nikt nie zyskiwał wyraźnej przewagi, a na tablicy widniał wynik 8-8. Wtedy to kilka rzutów za 3 punkty spudłowali zawodnicy Nowego Jorku, i dzięki punktom Boozera Jazz na pierwszy time-out schodzili prowadząc 17-10. W dalszej części gra wciąż wyglądała podobnie, Utah rozgrywała długie akcje, piłka krążyła od zawodnika do zawodnika w poszukiwaniu otwartej pozycji, natomiast Knicksi gdy tylko mięli piłkę od razu biegli pod kosz przeciwnika i niewiele się zastanawiając próbowali ją umieścić w koszu. Po pierwszej kwarcie Jazz prowadzili 25-16. Na szczególną uwagę zasłużyło 5 asyst Derona Williama oraz 0-5 drużyny z Nowego Jorku za 3 punkty. To główne powody, dla których Jazz prowadzili tak wysoko.

Drugą kwartę od 4 zdobytych punktów dla nowego Jorku rozpoczął Toney Douglas, jednak jego koledzy nie przyszli mu ze wsparciem. Dalej pudłowali rzuty za 3 punkty i w łatwy sposób tracili piłki. Jazz konsekwentnie starali się wyszukiwać otwartych pozycji pod koszem bądź na półdystansie i powoli gromadzili punkty. A gdy nadarzyła się okazja, rzucali za 3 i byli w tym elemencie niezwykle skuteczni. Przyznać trzeba także, że Jazzmani bardzo dobrze bronili i jeśli zawodnicy Knicks pozwolili im się ustawić, to w żaden sposób nie mogli znaleźć dla siebie czystej pozycji. Trener D’Anthony rotował składem, jednak żaden z jego zawodników nie mógł się wstrzelić. Jazz dalej zwalniali grę i starali się dostarczać piłki do aktywnych pod koszem Bozzera i Kirlienki. I choć radzili sobie dużo lepiej od swoich przeciwników z Nowego Jorku, to ich gra także nie powalała na kolana. Popełniali zdecydowanie zbyt dużo głupich strat, wynikających z niedokładnych podań. Mimo to na przerwę schodzili prowadząc 48-31.

Do tej pory mecz stał na żenująco niskim poziomie, głównie ze względu na grę drużyny z Nowego Jorku. Nie trafili oni żadnego z 10 oddanych w pierwszej połowie rzutów za 3 punkty. Przez 2 kwarty udało im się uzbierać aż 3 asysty. Popełnili do tego 7 strat i zebrali 1 piłkę na atakowanej tablicy. Jeśli dodać do tego, że celność ich rzutów z gry wyniosła 35%, a rzutów wolnych aż 37,5%, to otrzymamy dokładny obraz ekipy New York Knicks w pierwszej połowie spotkania. W drużynie Jazz bardzo dobrze spisywał się Carlos Boozer, który do przerwy uzbierał 12 punktów i zebrał 9 piłek. Jazzmani rzucając ze skutecznością 47,7% wyglądali na tle Knicks jak zawodowi strzelcy.

Drugą połowę Knicks zaczęli… a jakże od dwóch niecelnych rzutów za 3 punkty. Kiedy Jazz dorzucili im jeszcze 5 punktów stał się cud. Sam w narożniku boiska stał Chris Duhon, wziął głęboki oddech i.. TRAFIŁ ZA 3 PUNKTY ! Podpatrzył to Wilson Chandler i w następnej akcji to on oddał celny rzut z dystansu. Kiedy następną trójkę znów trafił Duhon, wydawać się mogło, że Knicks wrócą do gry. Szczególnie, że Jazz przestali zdobywać punkty. Po 2-punktowej akcji Larryego Hughesa drużyna z Salt Lake City prowadziła już tylko 58-48 i o czas poprosił trener Jerry Sloan. Po tej przerwie w dalszym ciągu skuteczny był Chandler, jednak rzutami 3-punktowymi odpowiadał mu Kirilenko. Ostatecznie graczom Knicks udało się odrobić 3 punkty straty i przed 4 kwartą przegrywali 78-64.

Czwartą kwartę bardzo dobrze rozpoczął Douglas. Trafiając kolejną trójkę pozwolił graczom Knicks zbliżyć się na 9 punktów, gdy do końca wciąż pozostawało niespełna 10 minut. Po kolejnych rzutach 3 punktowych Harringtona i Gallinariego, strata Knicks wynosiła  już tylko 5 punktów. Gracze Jazz nie mogli trafić, a kolejne punkty dołożyli znów Gallinari z Harringtonem i na 6 minut przed końcem meczu różnica na korzyść Utah wynosiła zaledwie 1 punkt. Od tego momentu trwała prawdziwa wymiana ciosów, raz trafiali Jazz, raz Knicks, raz piłkę gubili Jazz, raz pudłowali Knicks. Na 3 minuty przed końcem meczu Utah prowadzili 3 punktami, ale piłka była w rękach zawodników z Nowego Jorku. W końcówce bardzo dobrze grał Douglas i na 1:30 przed końcem meczu był remis. Bardzo ważną dobitkę zaliczył wtedy Okur i na 1:16 do końca Utah miała przewagę 2 punktów. Wtedy zaczęła się cała seria błędów: najpierw Harrington spudłował rzut 3-punktowy, po drugiej stronie to samo uczynił Kirilenko, z akcją ruszył Hughes ale został potężnie zablokowany przez Breweria, który pudłując następny rzut pozostawił graczom Nowego Jorku 6 sekund na zniwelowanie 2-punktowej straty. W ostatniej akcji piłka trafiła do rąk debiutanta Douglasa, który podążył z nią w stronę kosza, zwiódł Williama i oddał rzut. Niestety piłka odbiła się od obręczy i wróciła z powrotem na boisko.

Utah Jazz ostatecznie wygrała to spotkanie 95-93.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp