Kotwica - PGE Turów: Nie zanurzyli Kotwicy
PGE Turów przegrał w Kołobrzegu czwartą kwartę 11:22 a cały mecz z Kotwicą 63:73. To druga porażka drużyny trenera Sasy Obradovicia w bieżącym sezonie.Koszykarze PGE Turowa Zgorzelec po zwycięstwie w Inowrocławiu z miejscowym Sportino 93:78 bezpośrednio udali się do Kołobrzegu na mecz z Kotwicą. Spotkanie 9. kolejki pierwotnie miało zostać rozegrane 21 listopada, lecz zostało przełożone z uwagi na start „czarno-zielonych” w Pucharze Europy.
Międzynarodowe rozgrywki zgorzelczanie zainaugurują 24 listopada meczem we wrocławskiej hali Orbita z francuskim Slup Nancy Basket.
Podobnie jak w Inowrocławiu faworytem meczu był PGE Turów. Kluczem do zwycięstwa wojowników trenera Sasy Obradovicia miało być powstrzymanie Darrella Harrisa, który w dotychczasowych meczach był liderem ekipy znad morza. W ekipie gospodarzy sporo oczekiwano także po skrzydłowym Ivanie McFarlinie, który w ostatnim czasie zasilił ekipę Kotwicy.
Początek meczu to niespodziewanie dobra gra gospodarzy, którzy z łatwością trafiali do kosza faworytów. Na nieszczęście Kotwicy w pierwszej kwarcie 3 przewinienia złapał Harris i z przymusu musiał usiąść na ławkę. Gości w grze trzymał Michael Wright. Amerykanin zdobył dla przyjezdnych wszystkie 10 pierwszych punktów, a w pierwszej połowie w sumie aż 17. Zgorzelczanie mogli podobać się w drugiej kwarcie. Dzięki twardej obronie, agresywnej postawy w ataku i skuteczności Michała Chylińskiego z dystansu goście prowadzili już 28:19. Ostatecznie do szatni PGE Turów schodził na plusie 6 oczek (37:31).Emocje sięgnęły zenitu po przerwie. To głównie za sprawą ambitnych gospodarzy, którzy bronili na całym parkiecie i zaczęli trafiać jak natchnieni. Jeszcze po trzeciej kwarcie PGE Turów prowadził 52:51, ale w ostatnich 10. minutach powrócił koszmar z Sopotu. Wówczas ostatnią kwartę zgorzelczanie przegrali 5:21. Nie inaczej było tym razem. W połowie ostatniej ćwiartki dał narzucić rywalom ich styl gry. Zgorzelczanie niepotrzebnie wdali się w wymianę ciosów, w celu szybkiego odrabiania strat podejmowali szybie decyzje i w związku z tym grali niedokładnie. Na domiar złego nadziewali się na kontry i za sprawą rewelacyjnego Piotra Stelmacha oraz ważnych trafień Darrella Harrisa Kotwica wygrywała już 69:56. Po tym ciosie przyjezdni już się nie podnieśli i ostatecznie przegrali 63:73. - Spodziewaliśmy się trudnego meczu. Żeby dobrze przygotować się do tej rywalizacji nie wracaliśmy z Inowrocławia do domu tylko od razu wyruszyliśmy do Kołobrzegu. Kotwicy należą się gratulacje. Zagrali bardzo dobry mecz. Od początku gryźli parkiet, zagrali bardziej zespołowo od nas i wygrali zasłużenie - powiedział po meczu gracz PGE Turowa Robert Witka.Kotwica Kołobrzeg – PGE Turów Zgorzelec 73:63 (19:17, 12:20, 20:15, 22:11)Kotwica: Stelmach 22 (4), Smith 15 (2), Rduch 9 (3), Wichniarz 9 (1), Harris 7, Diduszko 7 (1), Bręk 4, Danesi 0, Frejman 0, McFarlin 0.PGE Turów: Wright 25, Gray 12 (2), Wójcik 10 (1), Chyliński 8 (2), Roszyk 4 (1), Leończyk 2, Wysocki 2, Witka 0, Deane 0.x