Wygrana Lakers po dogrywce !

Dodano: 4 listopada 2009 04:50
Wygrana Lakers po dogrywce !
Jacek Kołosowski, Informacja własna
Obraz własny

Los Angeles Lakers odnieśli trzecie zwycięstwo sezonu pokonując na wyjeździe Oklahoma City Thunder po dogrywce 101:98

Mecz obrońców tytułu z drużyną, która w zeszłym sezonie ledwo przekroczyła 20 zwycięstw zapowiadał się na łatwą przeprawę dla Lakers, tak się jednak nie stało. Spotkanie rozpoczęło się planowo dla Lakers, którzy po kilku minutach prowadzili już 9:0. Gospodarze wrócili do gry za sprawą Jeffa Greena, który trzykrotnie trafił zza linii 7,25. Jednak gracze z LA nie zwalniali tempa i po 9 minutach gry ich przewaga wynosiła 13 punktów, co zapowiadało pogrom. Czynnikiem, który pomógł Thunder odrobić straty byli rezerwowi, zwłaszcza Etan Thomas i James Harden . Pod koniec pierwszej kwarty gospodarzom udało się zmniejszyć trochę stratę do 7 punktów.

Popis Thunder nastąpił w drugiej odsłonie. Oklahoma szybko odrobiła pozostałe straty i mecz stał się bardzo wyrównany. Pomogła im w tym fatalna dyspozycja rezerwowych w ekipie z LA. O ile gracze Oklahomy grali spokojne, dobrze rozrysowane akcje i skutecznie walczyli pod tablicami i w obronie, to zmiennicy z LA zupełnie odwrotnie. Ich posiadania ofensywne zwykle kończyły się nieprzygotowanymi, zbyt szybkimi rzutami. Walka na desce i w defensywie nie istniała. Kiedy graczom Thunder w końcu udało się objąć jednopunktowe prowadzenie, trener Phil Jackson przywrócił do gry podstawowychzawodników LA. To wydawało się świetnym ruchem. Nastąpił niespodziewany zryw gości, którzy uzyskali 9 punktowe prowadzenie. Wtedy jednak zespół z LA ponownie stanął. Wsady Russella Westbrooka i Thabo Sefoloshy i rzut z półdystansu tego pierwszego sprawiły, że wysokie prowadzenie ekipy z LA zniknęło. Gracze z LA zaczęli narzekać na pracę sędziów, którzy ich zdaniem nie zauważali ewidentnych fauli drużyny z Oklahomy ( trzeba przyznać, że w kilku przypadkach mieli rację ). Po faulu sfrustrowanego Kobe Bryanta Harden ustalił z linii rzutów wolnych wynik na 51:52.

Początek trzeciej kwarty to gra punkt za punkt z obu stron. Jednak szybko oba zespoły zwolniły,mniej było celnych rzutów i efektownych akcji. Oba zespoły prześcigały się w robieniu głupich strat i szkolnych błędów. W pewnym momencie w ciągu 40 sekund oba zespoły wymieniły 4 straty ! Po trzeciej kwarcie prowadziła jednak Oklahoma 73:71

Na początku czwartej kwarty gospodarzom udało się zwiększyć prowadzenie do 5 punktów.  Za sprawą Rona Artesta, który zdobył pierwszych 8 punktów dla Lakers w czwartej kwarcie, mecz szybko stał się wyrównany i wynik znów oscylował na granicy remisu. Gra ciągle była rwana, a udane akcje przeplatane były stratami i błędami. Kiedy za sprawą Bryanta Lakers wyszli na pięciopunktowe prowadzenie na niecałe 3 minuty przed końcem mogło się wydawać, że doświadczony zespół z Kalifornii opanował sytuację i dowiezie wygraną do końca. To nie był jednak koniec emocji. Szybko za trzy punkty trafił Thabo Sefolosha, nastepnie Szwajcar przymierzył z półdystansu i znów był remis. Na kolejne punkty Kobe'ego odpowiedział Jeff Green. Oba zespoły miały szansę na rozstrzygnięcie spotkania.  Najpierw jednak Bryant zagubił się w kozłowaniu i upłynął 24-sekundowy czas na akcję. Niepowtarzalną okazję miało Thunder na 25 sekund przed końcem. Gospodarzom także nie udało się ułożyć składnej akcji, a rzut Kevina Duranta z ok. 8 metrów nawet nie dotknął obręczy. Lakers mieli 2,7 sekundy i piłkę na połowie Thunder. Lamar Odom nie potrafił jednak wprowadzić piłki z autu. Nieudolnie wyrzuconą przez niego piłkę przechwycił Sefolosha, ale jego rzut z ponad połowy boiska nie mógł dojść celu.

W dogrywce przewagę miało LA. Drużynie z Oklahomy udało się odrobić 4-punktową stratę. Jednak po trafieniu Bryanta z linii wolnych nietrafił raz Jeff Green i ten punkt okazał się bardzo bolesny. Szansę na osiągnięcie prowadzenia miał Durant, ale po raz kolejny zaliczył niedolot. Taktycznie faulowany Kobe trafił dwa razy i Thunder miało 18 sekund na trafienie za 3. Po błędzie w ustawieniu w obronie Lakers czystą pozycję miał Sefolosha, ale spudłował. Piłke zebrał Odom i musiał tylko raz  trafić z rzutu wolnego, aby przypieczętować wygraną. Tymczasem pomylił się dwa razy a za drugim razem zrobił coś co nie zdarza się nawet dzieciom - nie dorzucił do kosza. Kolejną okazję dostała Oklahoma. Desperacki rzut Westbrooka odbił się od obręczy i Lakers wymęczyli zwycięstwo. Można tylko gdybać, że w ewentualnej drugiej dogrywce faworytem byłoby Thunder, ponieważ Kobe Bryant i Andrew Bynum mieli już 5 przewinień, a że sędziowie wyjątkowo chętnie gwizdali dzisiaj faule, to ew. 5 minut dodatkowych by nie dotrwali.

Był to mecz zacięty jednak naszpikowany stratami, Lakers miało 25, Thunder niewiele mniej bo 21. Po stronie Lakers nie istniała ławka rezerwowych ( 6 punktów przy 22 punktach z ławki Thunder ) . Najwięcej punktów po stronie zwycięzców miał Bryant 31,  Bynum miał 22 pkt i 10 zb., Fantastycznie grał Ron Artest. Uzyskał on 20 pkt na dobrej skuteczności z gry, dodał do tego 6 asyst, poza tym świtnie grał w obronie gdzie udało mu się utrudnić grę Kevinowi Durantowi i całkowicie wyłączyć go zgry w czwartej kwarcie i dogrywce. Dodatkowo zaliczył 5 przechwytów. Durant mimo to był najskuteczniejszy w Thunder z 28 punktami, jednak dodał to tego aż 7 strat. Jeff Green zdobył 18 punktów, Sefolosha i Westbrook po 12.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp