Niecodzienne zwycięstwo

Dodano: 31 października 2009 13:18
Niecodzienne zwycięstwo
Paweł Łakomski, PLK
WikiMedia
Energa Czarni wygrali zbiórkę aż 51:33! Mimo to musieli uznać wyższość Polonii Azbud, która wygrała 65:61. Gościom nie pomogły nawet 22 zebrane piłki przez Chrisa Danielsa. – Nie byliśmy dziś zespołem – skomentował Marcin Sroka, kapitan Energi Czarnych. Przegrany zespół 16 razy ponawiał akcje w ataku, ale bardzo słaba skuteczność spowodowała, że to rywal okazał się lepszy. Energa Czarni Słupsk w całym spotkaniu zaliczyli 51 zbiórek, z czego 16 na atakowanej tablicy. – To był nietypowy mecz. Byliśmy zdecydowanie lepsi w zbiórkach, ale nic nam to nie dało – wyjaśniał załamany trener Czarnych – Igors Miglinieks. Obie drużyny rozpoczęły spotkanie nerwowo. Dziesięć zdobytych punktów przez blisko 6 minut gry najlepiej o tym świadczy. – To był prawdziwy mecz walki. Jedna i druga drużyna walczyła o każdy centymetr parkietu, stąd tak mało zdobytych punktów – tłumaczył dość przewrotnie Przemysław Frasunkiewicz, skrzydłowy Polonii. Mała ilość zdobytych punktów nie pozwoliła żadnemu z zespołów osiągnąć znaczącej przewagi. Przełom nastąpił dopiero w połowie drugiej kwarty, kiedy z dystansu wstrzelili się gospodarze. Punkty zza linii 6,25 zdobywali dla Polonii Eddie Miller, Brandun Hughes i Kamil Łączyński. Tym samym próbowali odpowiedzieć rywale, jednak piątkowy wieczór zdecydowanie im nie sprzyjał. Polonia Azbud prowadził w pewnym momencie już 31:18, co pozwoliło kontrolować grę w pierwszej połowie. Energa Czarni Słupsk ruszyli do odrabiania strat tuż po przerwie. Alex Harris i Mantas Cesnauskis trafiali z dystansu, a po niecelnych rzutach piłki dobijał Daniels. Gospodarze złapali zadyszki co spowodowało, że w 39 minucie Marcin Sroka trafiając jeden rzut wolny doprowadził do remisu (45:45). – Martwi fakt, że kolejny raz zdarza nam się stracić tak mozolnie wypracowaną przewagę. To główny element, na który musimy zwrócić uwagę w kolejnych meczach – komentował Frasunkiewicz. Goście doprowadzili do remisu, jednak na prowadzenie nie wyszli. W decydujących momentach ciężar gry na swoje barki wzięli Brandun Hughes i Josh Alexander. Amerykanie w barwach Polonii, zdobyli większość punktów w czwartej kwarcie i zapewnili stołecznemu zespołowi drugie zwycięstwo w sezonie. Przyjezdni próbowali ratować wynik indywidualnymi akcjami, jednak fatalna skuteczność nie pozwoliła im na to. – Przewaga w zbiórkach wypada blado w porównaniu z zaledwie trzema asystami i tragiczną skutecznością – próbował tłumaczyć zespół Sroka. Polonia Azbud Warszawa wygrała 65:61 i przerwała serię dwóch zwycięstw z rzędu Energi Czarnych
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp