Wreszcie zwycięstwo
Polpharma Starogard Gdański po raz pierwszy w tym sezonie wygrała we własnej hali. „Kociewskie Diabły” pokonały Kotwicę Kołobrzeg 79:58, a najlepszym zawodnikiem spotkania był Patrick Okafor, zdobywca 18 punktów.
Okafor od początku spotkania był ważną postacią drużyny ze Starogardu. To on wykańczał akcje i szukał lepiej ustawionych partnerów, dzięki czemu gospodarze zaczęli ten mecz od prowadzenia 6:0. Później jednak coś się w drużynie zacięło. Zawodził Brody Angley, którego szybkie ataki i rzuty spod samego kosza okazywały się niecelne.
Kotwica po rzucie Smitha potrafiła później wyjść na prowadzenie 12:7, ale trafienia Weedena i Kuliga szybko doprowadziły do remisu. Dobry dzień miał szczególnie ten drugi. Łatwo znajdował sobie wolne pozycje do rzutu, a jego koledzy z zespołu widząc jego dobrą formę, częściej pozwalali mu na kończenie akcji. W zespole „Czarodziejów z Wydm” dużo akcji indywidualnych wykonywał Omni Smith (10 oczek w pierwszej połowie), a w drugiej kwarcie pomagał mu w zdobywaniu punktów Piotr Stelmach.
Polpharma nie mogła wyjść na wyższe niż pięciopunktowe prowadzenie. Kotwica do przerwy popełniła aż 11 strat, ale gospodarze nie potrafili tego wykorzystać, często marnując łatwe pozycje do rzutu. Starogardzianie zatrzymywali Darrella Harrisa, nie pozwalając mu na zdobywanie punktów. Nie przeszkadzało mu to jednak w kolekcjonowaniu zbiórek, których po dwóch kwartach miał już dziewięć.
Kolejna odsłona gry zaczęła się tak samo jak poprzednie – kosz za kosz. Różnica wynosiła cały czas tylko kilka punktów. Wtedy jednak Polpharma w ciągu kilku minut zaliczyła serię punktową 11:0. Kotwica nie potrafiła odpowiedzieć celnym rzutem, ciągle marnując swoje okazje.
- Byliśmy równorzędnym partnerem dla Polpharmy przez dwie kwarty. Potem zabrakło nam sił, koncentracji i nie trafiliśmy kilku ważnych rzutów – tłumaczył Piotr Stelmach.
Ten stan rzeczy zmienił dopiero w czwartej kwarcie Smith, trafiając za dwa, ale było już za późno na ratowanie wyniku. Starogardzianie, dzięki zespołowej grze, prowadzili piętnastoma punktami. Zawodnicy z Kołobrzegu nagle opadli z sił, zupełnie nie potrafili przeciwstawić się dobrej obronie gospodarzy.
- Kontry gospodarzy były zabójcze. Odskoczyli nam na kilkanaście punktów. Wtedy straciliśmy wolę walki – powiedział Paweł Blechacz.
„Farmaceuci” już do końca spotkania tylko powiększali swoją przewagę. Starał się Bartosz Diduszko, ale w pojedynkę nie mógł odmienić gry swojej drużyny. Celne rzuty wolne Briana Freemana w ostatnich sekundach meczu tylko kosmetycznie zmieniły wynik.
Polpharma Starogard okazała się drużyną bardziej dojrzałą i grającą bardziej zespołowo. Do Weedena i Okafora, którzy zwykle zdobywają najwięcej punktów dołączył w tym meczu Damian Kulig, którego 14 oczek znacznie pomogło „Kociewskim Diabłom” w pierwszej wygranej przed własną publicznością.
- Wiedzieliśmy, że Kotwica to nie jest zespół, który łatwo się poddaje. W Jarosławiu przegraliśmy praktycznie już wygrany mecz, dlatego chyba zaczęliśmy to spotkanie bardzo nerwowo. Pokazaliśmy jednak dzisiaj, że we własnej hali możemy być bardzo trudnym przeciwnikiem dla wszystkich drużyn – podsumował Milija Bogicević. W zespole Kotwicy Kołobrzeg najskuteczniejszym zawodnikiem był Omni Smith, zdobywca 15 punktów i 5 asyst. Nieźle radzili sobie Diduszko i Wichniarz, którzy dołożyli po 13 oczek. Słabiej spisał się Harris, który po przerwie dołożył co prawda jeszcze 5 zbiórek, ale w całym meczu rzucił tylko sześć punktów, czyli dużo poniżej swojej średniej z poprzednich spotkań.
Na pomeczowej konferencji prasowej nie zapomniano też o oficjalnym pożegnaniu Łukasza Żytki i Jacka Jareckiego.
- Bardzo dziękujemy im za granie w naszym zespole. Świetnie się z nimi pracowało. Życzę im wspaniałej kariery – mówił Bogicević.