Denver po raz drugi

Dodano: 30 października 2009 08:36
Denver po raz drugi
Jacek Kołosowski, Informacja własna
Obraz własny

W meczu pomiedzy Nuggets i Blazers po bardzo ciekawym spotkaniu Denver Nuggets pokonało na wyjeździe Portland Trail Blazers 97:94.

Całe spotkanie było bardzo wyrównane i żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie większej przewagi. Po pierwszej kwarcie Nuggets prowadzili 24:17, jednak w drugiej kwarcie Portland z nawiązką odrobili straty i do przerwy prowadzili 1 punktem. W trzeciej kwarcie Portland utrzymywało prowadzenie,  które oscylowało w granicach 5 punktów.

Wynik trzeciej kwarty ustalił Brandon Roy rzutem z ponad 8 metrów. W czwartej kwarcie nastąpił kolejny zryw gospodarzy, którzy po " trójce '' Rudy'ego Fernandeza prowadzili 81:74, te straty jednak zostały odrobione głównie dzięki grze Carmelo Anthony'ego.

Ostatnie minuty to ciągle zmieniające się prowadzenie. Na 35 sekund przed końcem Denver prowadziło 1 punktem i miało piłkę, jednak Chauncey Billups po łatwym minięciu Andre Millera nie trafił z czystej pozycji. Portland zdobyło piłkę i miało 10 sekund na rozstrzygnięcie meczu. Kenyon Martin faulował Grega Odena. Młody center Blazers otrzymał szansę na wygranie meczu. Oden próbie nie podołał i pomylił się dwa razy na linii osobistych, na dodatek podkoszowcy gospodarzy zbyt zwlekali z faulowaniem Anthony'ego, który zebrał piłkę. Carmelo nie pomylił się w swoich rzutach i Portland miało ledwie sekundę na odrobienie 3 punktowej straty. Desperacki rzut Brandona Roya nie doszedł celu i Denver wygrało drugi z rzędu trudny mecz, ciągle grając bez swojego najlepszego rezerwowego, JR Smitha.

Spotkanie to było popisem Carmelo Anthony'ego. Lider Nuggets zdobył 41 punktów z czego 20 z nich w czwartej kwarcie. Poza nim wyróżnił się także Billups zdobywca 22 punktów. W drużynie gospodarzy mozna wyróżnić Roya i Rudy'ego Fernandeza. Gwiazdor Blazers zdobył 30 punktów a Hiszpan 22 punkty w ciągu 23 minut gry. Nuggets udowodnili, że są jednym z faworytów rozpoczynającego się sezonu, a po powrocie Smitha będą pewnie jeszcze lepsi.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp