Cavaliers przegrywają po raz drugi!
Nowy sezon trwa już na całego i mamy pierwszą, dużą niespodziankę. Jedni z faworytów do tytułu - Cleveland Cavaliers przegrali swój drugi mecz. O ile wczorajszą porażkę z Celtics można było jeszcze wkalkulować, o tyle dzisiejsza przegrana z Raptors jest sporym zaskoczeniem dla wszystkich.
Niezwykły wpływ na przebieg całego spotkania miał jego początek. Raptors grali na niesamowitej skuteczności, Jose Calderon kapitalnie dyrygował grą zespołu notując pięć asyst w pięć minut i po punktach Chrisa Bosha Toronto prowadziło szóstej minucie 17:6.
Co prawda z biegiem czasu Cavaliers powoli odrabiali straty, które na koniec pierwszej kwarty wynosiły już tylko pięć punktów, to jednak drugą kwartę śmiało można uznać koncertem gry Raptors.
I co z tego, że LeBron James znowu dwoił się i troił, w całym meczu zanotował triple-double, skoro nie miał nikogo do pomocy. Zaistniała sytuacja była bardzo podobna do tej z poprzedniego spotkania.
Dla Raptors nie miało to jednak większego znaczenia. Bosh i spółka grali swoje, dobrze w zespół wkomponował się Hedo Turkoglu i po punktach Marco Mellinelliego ich przewaga wynosiła już 21 oczek.
Aż taka przewaga była również skutkiem koszmarnej skuteczności Cavaliers. Trzeba przyznać, że Toronto postawiło trudne warunki w obronie, jednak po raz kolejny nie było widać zbyt dużego ruchu w atakach Cavaliers.
W trzeciej kwarcie podopiecznych Mike'a Browna stać było jeszcze na duży podryw, zmniejszyli straty do jednego punktu, LeBron usiadł na ławce i to był koniec Cavaliers. Czwarta kwarta padła łupem Toronto i ostatecznie Raptorsi wygrali całe spotkanie 101:91.
- Na początku swojej kariery byłem bardzo zły, kiedy przegrywałem dwa, trzy, cztery spotkania z rzędu. Teraz jednak tak nie jest. Uczę się na swoich błędach tak jak reszta zespołu, nie będziemy już patrzeć za siebie. Dla nas ważna jest tylko przyszłość. Skupiamy się teraz na następnej grze - powiedział LeBron.
"King" James w całym meczu zdobył 23 punkty, miał 12 asyst i 11 zbiórek. Nie wystarczyło to jednak do zwycięstwa. W ekipie zwycięzców bardzo dobre zawody rozegrał Chris Bosh, który na swoim koncie zapisał 21 punktów i 16 zbiórek.