Mistrzowie Polski rozstrzelani przez bandę Messiny
W kolejnych akcjach po stronie gospodarzy punktował Darjus Lavrinovic, natomiast wśród gospodarzy David Logan. Amerykanin z polskim paszportem kilka razy wykorzystywał nieporozumienia w obronie swoich rywali i z łatwością przedostawał się pod kosz Realu. Dzięki jego bardzo dobrej postawie, a licznych błędach podopiecznych Ettore Messiny, Asseco Prokom w końcu wyszedł na prowadzenie. Rozwścieczony Włoch po trzech stratach z rzędu nie wytrzymał i poprosił o czas. Po wznowieniu gry jego zespół prezentował się lepiej, jednak ciągle nie do zatrzymania był Logan. Radość mistrzów Polski z prowadzenia trwała bardzo krótko. Pod koniec pierwszej kwarty przestał trafiać ,,DL”, a coraz lepiej zaczęli grać Hiszpanie. Dzięki znakomitej postawie Jose Garbajosy, Real Madryt po pierwszych dziesięciu minutach gry prowadził 30:22.
W drugiej kwarcie nadal dobrą passę podtrzymywali gospodarze. Za sprawą Ławrymowicza i Vidala, Real wyszedł na bezpieczną 11 punktową przewagę. Po bardzo efektownej akcji Qyntela Woodsa oraz Jana-Hendrika Jagli wydawało się, że Asseco Prokom w końcu się obudzi i zacznie odrabiać straty. Niestety z biegiem czasu coraz lepiej funkcjonowała lokomotywa prowadzona przez Ettore Messinę. ,,Królewscy” grali bardzo spokojnie, a zarazem dokładnie, przez co z każdą akcją ich przewaga rosła. Pod koniec pierwszej połowy o swoich strzeleckich umiejętnościach przypomniał Ramunas Kakukenas. Litwin dzięki dobrej postawie pod koszem, a także na obwodzie, powiększył przewagę swojego zespołu do 17 punktów. Po stronie polskiego zespołu wolę walki wykazywał tylko Ronnie Burrell, jednak on sam nie był wstanie pokonać świetnie dysponowany Real.
Na początku trzeciej kwarty sygnał do ataku dał Woods, trafiając sprzed nosa zawodnikowi gospodarzy. Chwilę później Amerykanin ponownie celnie rzucił za trzy i na tablicy nagle zrobiło się 54:39. Po stracie trzydziesto krotnych mistrzów Hiszpanii, Ronnie Burrel zdobył kolejne punkty dla mistrzów Polski. Swoje ,,trzy grosze” w postaci dwóch oczek dorzucił Pape Sow i wydawało się, że przy stanie 58:43 Asseco Prokom powróci do gry o zwycięstwo w tym spotkaniu. Niestety wystarczyła jedna przerwa na żądanie Ettore Messiny i wszystko powróciło do normy. Jedyny polski przedstawiciel w Eurolidze nie miał żadnego pomysłu na grę w ofensywnie. Po dobrym początku w trzeciej kwarcie, ponownie ciężar gry na siebie próbował wziąć Qyntel Woods. Jednak nawet słynący z niesamowitej kontroli nad piłką Amerykanin w pewnym momencie zaczął popełniać szkolne błędy.
Woods w trzeciej kwarcie, właśnie po stracie piłki popełnił faul, który został zinterpretowany przez sędziów jako techniczny. Od tamtego czasu na boisku grał już tylko jeden zespół – Real Madryt. Klub ze stolicy Hiszpanii mówiąc krótko ,,robił, co chciał” z naszymi koszykarzami. Asseco Prokom nie był wstanie powstrzymać swoich rywali, o czym świadczy wynik końcowy wynik tej kwarty – 17:12.
W ostatniej kwarcie przewaga hiszpańskiej drużyny urosła nawet do 33 oczek! Niestety – a szkoda – gospodarze nie poszli za ciosem i pozwolili ostatecznie polskiemu zespołowi zmniejszyć stratę do 22 punktów. Mina z jaką schodził do szatni Tomas Pacesas pozostawia wiele do życzenia. Wszyscy koszykarze mistrzów Polski nie mieli ochoty z nikim rozmawiać, ignorowali nawet tych ,,największych” hiszpańskich dziennikarzy.
Trzeba postawić sobie pytanie, co teraz? Miały być zwycięstwa, miała być dobra, waleczna postawa, a jak na razie są tylko porażki. Ostatnim dzwonkiem dla zawodników popularnego ,,Packa” będzie spotkanie z Armani Jeans Mediolan w Gdyni. Jeśli gdynianie przegrają i to spotkanie, będą musieli pożegnać się już w trzeciej kolejce z Euroligą.
Real Madryt – Asseco Prokom Gdynia 94-72 (30:22, 21:11, 17:12, 26:27)
Real: Ławrymowicz 19, Bullock 15, Garbajosa 13, Kaukenas 11, Llull 10, Vidal 10, Valikovic 7, Hansen 6, Dasic 3.
Asseco Prokom: Woods 22, Logan 19, Burrell 14, Ewing 9, Jagla 4, Sow 4.