Prokom gra w Madrycie
Dodano: 28 października 2009 11:12
Autor: Paweł Łakomski, Informacja własna
Zdjęcie: MediaWiki
W drugiej kolejce Euroligi wszystkie polskie oczy będą zwrócone na Madryt. Dlaczego? Otóż do stolicy Hiszpanii zawita Asseco Prokom Gdynia, który sprawdzi formę nowego Realu prowadzonego przez Ettore Messine. Trener mistrzów Polski Tomas Pacesas miał cel, aby do Madrytu lecieć z jednym zwycięstwem na koncie w Eurolidze. Niestety jego plany musiały ulec zmianie w poprzedni środowy wieczór. Wówczas jego zespół podejmował debiutującego w rozgrywkach koszykarskiej ,,Ligi Mistrzów” EWE Baskets Oldenburg. Nasi sąsiedzi z Niemiec nie przestraszyli się wyżej notowanego Asseco Prokomu i pokonali gdynian 87:81.Teraz jedyny polski przedstawiciel w Eurolidze chce zamazać plamę z pierwszej kolejki i pokonać dziś w Madrycie tamtejszy Real. Cel na pewno bardzo ambitny i godny pochwały. Jednak porównując obydwa zespoły bardzo łatwo można stwierdzić, że mają niewiele wspólnego. Real Madryt, to obecnie jeden z najlepszych koszykarskich drużyn na Starym Kontynencie. Z bardzo dużym (stabilnym) budżetem latem, zbudowali zupełnie nowy zespół, który ma przynieść Królewskim największe trofea. Pierwszą, najbardziej rzucającą się w oczy zmianą, jest nowy szkoleniowiec. Postać Ettore Messiny jest znana wszystkim kibicom koszykówki. Włoch ostatnie lata spędził w Moskwie, zdobywając między innymi w 2008 roku trofeum Euroligi z CSKA. Teraz podobnie ma być w Madrycie. Aby włoski szkoleniowiec mógł wywiązać się w pełni ze swojego kontraktu, jego szef – Florentino Perez – sprowadził mu wszystkich zawodników jakich sobie zażyczył: Pablo Prigioni, Novica Velicković, Jorge Garbajosa, Segi Vidal, Rimantas Kaukenas, Darjus Lavrinovic i Travis Hansen. Do tego trzeba dodać jeszcze Felipe Reyesa oraz Louisa Bullocka, którzy od kilku lat tworzą trzon hiszpańskiego zespołu. Tym samym skład najbliższych rywali Asseco Prokomu Gdynia w porównaniu do ich nie można... porównywać. Atutem polskiego zespołu niewątpliwie będzie zgranie, którego najbardziej brakuje podopiecznym Ettore Messiny. O tym, że włoski szkoleniowiec ma problemy ze swoją drużyną w tym elemencie gry, przekonał się w pierwszej kolejce Euroligi, kiedy jego Real został pokonany przez Chmiki Moskwa. W tamtym spotkaniu doskonale można było zauważyć, jak trudno jest skompletować w jednostkę tak fantastycznych graczy. Jednak zarówno Real, jak i Asseco Prokom potrzebują zwycięstwa. Dla polskiego zespołu dzisiejsza porażka może oznaczać nawet koniec marzeń o awansie do fazy Top 16. Dlatego Tomas Pacesas przed wylotem do Madrytu podkreślał, że jego zespół stać na sprawienie niespodzianki. Czy tak będzie? Odpowiedź dziś wieczorem. Bezpośrednia transmisję z tego spotkania przeprowadzi Canal+Sport. Początek o godz. 20.25. Z historii Obydwie drużyny w Eurolidze spotykały się dwukrotnie. Pierwszy raz w 2004 roku w Gdańsku w hali Olivia Prokom Trefl Sopot był bliski sprawienia wielkiej niespodzianki. Tamto spotkanie zakończyło się wynikiem 61:69, a wówczas fantastyczne zawody rozegrał Goran Jagodnik, rzucając 25 punktów. Blisko zwycięstwa polski zespół był także w meczu rewanżowym w Madrycie. Mistrzowie Polski prowadzeni przez Eugeniusza Kijewskiego pokazali się z dobrej strony, ale to Real w ostateczności okazał się lepszy, pokonując sopocian 76:66.