Pusty baner w Bostonie
Celtowie w 2008 roku, określeni przez Kobego jako głodni weteranie, zdobyli mistrzostwo NBA. Jednak są dalecy od zaspokojenia swoich apetytów.
Świadczą o tym słowa Paula Pierce’a , który oznajmił, że nie mógł oglądać finału Lakers – Orlando, ponieważ czuł się jakby ktoś okradał go z pucharu. Za „"złodziei" z pewnością trzeba uznać Jeziorowcw, gdy zdobywali pierścienie i magiczne Orlando, gdyż to nim ulegli Celtowie. Również Byki z Chicago dołożyli swoją cegiełkę, ponieważ to oni stoczyli z Bostończykami niesamowicie wyrównany pojedynek w pierwszej rundzie playoffów. Natomiast Kawalerzyści, podczas sezonu zasadniczego, pozbawili Celtów pierwszego miejsca na wschodzie. Jednak za głównego „winowajcę” trzeba by uznać Kevina Garnetta, gdy doznał kontuzji.
Oczywiście takie spojrzenie na sprawę wydaje się być niedojrzałe. Urazu może nabawić się każdy gracz, nawet ten najlepszy. Natomiast nie jest to powód by walić głową w mur. Za przykład można wziąć Orlando. które straciło Jameera Nelsona, jednak sprytni właściciele klubu zdobyli innego rozgrywającego tj. Rafera Alstona. W Bostonie natomiast nie poczyniono odpowiednich kroków by „załatać dziurę” po najlepszym obrońcy. Zaufano Glenowi Davisowi i choć było to dla niego przełomowe doświadczenie, to daleko mu do talentu KG.
W tym sezonie Celtowie są lepiej przygotowani do rozgrywek, gdyż podpisali kontrakt z Rasheedem Wallacem. W taki oto sposób właściciele klubu odpowiadają na ubiegłoroczne problemy. To właśnie ławka, na której zasiądzie nowy nabytek, ma być gwarantem mistrzostwa, a wydaje się ona być silniejsza niż ta z ubiegłych lat. Przynajmniej tak zapewniał jeden z zasiadających na niej koszykarzy tj. Eddie House. Oprócz nowego zakupu i dojrzałego SG/PG, trzeba doliczyć zdrowego już Tony Allena, coraz lepiej grającego Big Baybe, czy chociażby ulubieńca publiczności Briana Scalabrine.
Na dodatek trener Doc Rivers, chcąc zmotywować swoich podopiecznych, umieścił obok mistrzowskiego baneru kolejny, tym razem pusty. Poczym oświetlił go, by w ten sposób wskazać cel na ten sezon.
Taka motywacja nie jest potrzeba KG, ponieważ obiecał on jeszcze dwa mistrzowskie pierścienie. Mimo tego, że konkurencja nie śpi, to te ambitne plany mogą zostać zrealizowane, a przynajmniej nie są to bezpodstawne życzenia.
Oprócz sławnego trio (R. Allen, P. Pierce. K. Garnett) to w pierwszej piątce znajdą się również coraz to lepszy Rajon Rondo, oraz chudszy, a co za tym idzie szybszy, Kendrick Perkins. Gdy damy do tego wcześniej wspomnianą ławkę, dobrego trenera, mądrego właściciela, jak również motywującą historię, to otrzymamy skład mistrzowski.
Świetna defensywa, pełnowartościowi zmiennicy, to przepis na sukces w NBA. Jednak konkurencja nie śpi i choć Boston jest w tym sezonie faworytem na wschodzie, to tak samo był „pewniakiem” w ubiegłym. Zatem pusty baner może pozostać tylko pustym banerem, sezon pokarze.