Arenas i Wizards będą musieli zapłacić karę
Wiele osób twierdzi, iż milczenie popłaca, że niekiedy jest nawet złotem. Z pewnością z taką tezą niezgodzą się jednak niektórzy zawodnicy NBA i ich szefowie.
O kim mowa? O Gilbercie Arenasie i włodarzach jego zespołu - Washington Wizards. Za swoje milczenie, będą musieli oni zapłacić po 25 tysięcy dolarów kary. A dokładnie za milczenie...
... przed i po spotkaniach pre-season. Wymogi NBA są bowiem proste. Przed i po każdym spotkaniu szkoleniowiec i jeden z zawodników drużyny muszą stawić się na konferencji prasowej. Wyznaczonym zawodnkiem był właśnie Arenas i stąd całe to zamieszanie.
Trzykrotny uczestnik All-Star Game Weekend od dawna uważany jest za jednego z ciekawych "mówców" w NBA. Jego słowa, teksty zawsze wywołują duże zainteresowanie. Dziwić w takim wypadku może ta sytuacja.
- Nie czuję się żadnym mówcą. Chcę poprostu wyjść na parkiet i zagrać jak najlepiej, a jeżeli tak się nie stanie to poprostu nie ma o czym mówić. Nie mam żadnego bloga, nie mam żadnego twittera. Na początku wszyscy skupialiście się na moich słowach. Teraz chcę żeby było inaczej. Muszę skupić waszą uwagę wyłącznie na grze - powiedział w dniu otrzymania kary Arenas.
Kara 25 tysięcy dolarów nie zrobi większego wrażenia na większości zawodników NBA, a co dopiero na Gilbercie Arenasie. Wchodzi on bowiem w drugi rok obowiązywania swojego kontraktu. Przypomnijmy, iż jest to umowa zawarta na sześć sezonów, za które Agent Zero zarobi 111 milionów dolarów. Kwota kary wydaje się więc być śmieszna.