Kawalerzyści lepsi od Olympiakosu

Dodano: 13 października 2009 10:49
Kawalerzyści lepsi od Olympiakosu
Dawid Rudolf, Informacja własna
Obraz własny

W drugim spotkaniu Cleveland Cavaliers podczas tegorocznego pre-season, Shaquille O'Neal po raz kolejny pokazał się kibicom w nowych barwach. Jedno jest pewne. Zaskarbił sobie ich sympatię. W każdej akcji niemiłosirnie walczył, a w pewnym momencie rzucił się nawet w trybuny ratując piłkę. Ostatecznie jego nowy zespół pokonał Olympiakos Pireus 111:94.

W drużynie wicemistrzów Konferencji Wschodniej nie zagrało jednak kilku zawodników. Byli to na przykład Mo Williams, który narzeka na urazy. Zabrakło również Delonte Westa, jednak ta sytuacja nie powinna nikogo dziwić.

Większość osób, które oglądało owe spotkanie skupiało się jednak nie na samym jego przybiegu i ostatecznym wyniku, ale na współpracy pomiędzy LeBronem Jamesem i właśnie O'Nealem. Obaj zdobyli po 12 punktów, jednak nie spędzili na parkiecie zbyt wiele czasu. Sam LeBron przyznaje, że chciałby więcej występować z O'Nealem.

Przyznaje od razu również, iż musi upłynąć jeszcze dużo czasu, zanim zaczną rozumieć się z zamkniętymi oczyma.

Na plus można zaznaczyć pick&rolle duetu James-O'Neal. Nie jest nowością, że O'Neal to jeden z najlepiej stawiających zasłony podkoszowych w NBA. A takie sytaucje James - dysponujący wprost niesamowitą dynamiką, siłą i szybkością - potrafi wykorzystywać jak mało kto.

- Nadal staramy się dopasować. Nie wyczuwam jeszcze dokładnie momentów, w których Shaq chciałby otrzymać podanie. Głównie staramy się pracować nad tym, aby Shaq miał piłkę w rękach kiedy tego chce. Jest on przecież jednym z naczęściej punktujących zawodników w historii NBA. On wie co z nią zrobić - powiedział James.

Wśród zawodników, którzy warci są również odnotowania należy z pewnością wymienić Andersona Varejao. Po tym jak opuścił poprzednie spotkanie z Charlotte Bobcats, teraz zdobył 13 punktów. Tyle samo zdobył J.J. Hickson. 

Ciekawie wygładał również występ Sofoklisa Schortsanitisa, który w Grecji znany jest pod pseudonimem Baby-Shaq. W starciu z prawdziewym Shaqiem nie miał jednak żadnych szans. Mecz zakończył z zaledwie czetropunktowym dorobkiem.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp