Król może być tylko jeden, czyli wpływ Shaqa na Cavaliers
Postać Shaquilla Rashauna O'Neala, znanego jako po prostu Shaq, od dawna wzbudza wiele emocji. Nie zawsze bywają one pozytywne, lecz fani Cavaliers nie kryją swojego zadowolenia z wymiany, która odbyła się tego lata.
Shaq przeszedł do Cleveland z Phoenix, gdzie powędrowali Ben Wallace, Sasha Pavlovic, możliwość wyboru zawodnika w drugiej rudzie draftu 2010 oraz 500 tys. dolarów.
Wydawać się może, że dla Suns nie była to najlepsza transakcja. Z pewnością mogli zdobyć więcej, a nawet próbowali to osiągnąć w lutym tego roku. Wtedy to właśnie Cleveland złożyło ofertę, Big Ben, oraz Pavlovic, w zamian za Shaqa. Suns natomiast woleli Szczerbiaka zamiast Wallace’a, ponieważ temu pierwszemu skończył się kontrakt w te wakacje, co pozwoliłoby zaoszczędzić jakieś 13 milionów. Ostatecznie Cavaliers nie zgodzili się na tą propozycje i być może przez to stracili szanse na mistrzostwo, gdyż Cleveland w finale wschodu nie miało odpowiedzi na D. Howarda.
LeBron James niezadowolony z tego, że realna szansa na mistrzostwo została drugi raz zaprzepaszczona postawił warunek działaczom z Cleveland, tzn. jeżeli chcą zachować „króla” po lecie 2010, to muszą zapewnić mu drugiego gracza, który mógłby wsiąść część ciężaru gry na siebie.
W ten oto sposób Shaq został zawodnikiem Cavs i jak sam mówi „Przyszedłem tu by chronić króla”. Natomiast Suns wykupując kontrakt Big Bena zaoszczędziło 10 milionów. Obecnie ten zawodnik powrócił do Detroit, a Wally Szczerbiak został wolnym agentem. Czy ten spóźniony o pół roku ruch ze strony Cavaliers przyniesie oczekiwany efekt tzn. mistrzostwo?
Aby odpowiedzieć no to pytanie trzeba najpierw zastanowić się dlaczego Suns zgodzili się na tą wymianę, przecież O’Neal to nie byle jaki zawodnik, a wielka gwiazda NBA, która już czterokrotnie zdobywała mistrzostwo. Jednak oczekiwania w Phoenix nie zostały spełnione, drużyna nawet nie zakwalifikowała się do playoffów, a rok wcześniej odpadła w pierwszej rundzie. Z pewnością to jest jeden z powodów dlaczego pożegnano się z Shaqiem, ale nie jedyny.
Słonecznie Phoenix pozbyło się O’Neala jeszcze z dwóch powodów, pierwszy z nich jest związany – oczywiście - z pieniędzmi. Jak wiadomo przyszłe wakacje przyniosą szaleństwo na rynku, ponieważ wolnymi agentami zostanie wiele gwiazd tj. LeBron James, Dwyane Wade, Chris Bosh, , Richard Jefferson, Joe Johnson gwiazda Suns Amare Stoudemire. Celem numer jeden w tym sezonie dla Suns będzie przedłużenie kontaktu z najlepszym pierwszoroczniakiem z 2003 roku, oraz dokooptowanie kogoś do niego i oczywiście S. Nasha, a jak widać będzie z kogo wybierać.
Natomiast drugim nieoficjalnym powodem dla którego Shaq pożegnał się z Phoenix to jego – jakby powiedział Kobe - dwulicowość. Wojna między O’Nealem a Nashem nie była tak spektakularna jak z Bryantem, natomiast pozostawiła parę niesmaków. Prasa stosunkowo niewiele o tym pisała, było wprawdzie wiele spekulacji, ale udało się zachować spór w cieniu. Jednak miał o miejsce, czego dowodem jest nie tylko przeprowadzka Big Diesela, ale również jego program „Shaq vs.”, w którym to mierzy się on ze sławami sportu w ich dyscyplinie. Pomysł na ten show został jednak skradziony Nashowi, a gdy ten dowiedział się o planach O’Neala, to wynajął adwokata i w konsekwencji został producentem tego programu.
Charakter O’Neala to z pewnością jego najsłabsza koszykarsko strona, na którą LeBron powinien uważać. James z pewnością ma wiele pomysłów na biznes i najlepiej będzie dla niego jak powstrzyma się od zwierzania z nich swojemu nowemu koledze. Shaq lubi też się bawić, żartować i wygłupiać, Uwielbia występować w mediach, być na pierwszym planie z pewnością trudno będzie usunąć go w cień.
Big Diesel zdaje sobie sprawę z tego, że potrzebuje wielkich graczy obok siebie by błyszczeć, tj. Penny Hardaway w Orlando, Kobe Bryanta w Los Angeles, czy Dwyane Wade w Miami. Z tego powodu nie było dla niego trudnością zatańczyć w All-star game i zostać wspólnie z „Black Mambą” MVP meczu gwiazd. Nie jestem przekonany czy Shaq potrafi w ten sposób podzielić się sławą LeBronem i vice versa. Król może być tylko jeden, osobowość Shaqa, jego poczucie humoru i luzacki styl bycia, pozwala mu w tej chwili jedynie na posadę przy dwornego błazna, a przecież jego koszykarskie umiejętności mają prawo aspirować wyżej.
To z pewnością jedna z ostatnich - jeżeli nie ostatnia - szansa by 37 letni O’Neal zdobył piąty pierścień mistrzowski. Jeśli sezon 2009/2010 okaże się być nieudanym dla duetu LeBron – Shaq, to istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że Cavs nie doczekają się upragnionego tytułu, przynajmniej nie z Jamsem w składzie.
W mojej ocenie Cavaliers może nie być gotowe na ten sezon ponieważ zarówno O’Neal jak i James to postacie, które lubią media, nic w tym złego, tylko nie widzę takiej koncentracji jak w Bostonie, czy w Los Angeles. W finale Lakers – Magic w oczach Kobego było widać, że będzie walczył do ostatniej kropli krwi, że trzeba będzie go zabić by zdobyć mistrzostwo. Podobnie rok wcześniej głodni weterani dali Celtą mistrzostwo. Skupienia tego brakuje w Cleveland, LeBron kręci film, Shaq prowadzi program telewizyjny. Czy Cavs w tym sezonie na tyle głodni by zostać mistrzem?
LeBron był już dwukrotnie bliski zdobycia tytułu, obie szanse zostały zmarnowane. Z pewnością nigdy nie miał obok siebie drugiego gracza, który potrafi zdobywać kluczowe punkty. Mimo wszystko można odnieść wrażenie, że przygotowywanie na zakupy w lecie 2010 sprawiło, że ławka Cavsów, znacząco osłabła i duet James – O’Neal może nie wystarczyć. Zatem czy Shaq poprawia szanse na tytuł mistrzowski dla Clevland, wydaje się, że nie szczególnie, tzn. pierwsza piątka może i będzie mocniejsza niż w poprzednim sezonie, natomiast cała drużyna została osłabiona. Ile minut wytrzyma LeBron ma parkiecie? Jak pokazał mecz z Orlando, nawet król potrzebuje odpoczynku. Zatem musi być większa rotacja w składzie, a tego zabraknie w tym roku.
Na dodatek Shaq w ataku to niesamowita moc, jednak granie pick’n’roll w defense to już inna bajka. Stara koszykarska prawda głosi, że mistrzostwo zdobywa obrona, a ona nie jest tak imponująca. Mówi się o wielkiej trójce na wschodzie tzn. Celtic, Magic i Cavs, jednak rotacja w składach i gra w obronie przemawia na korzyść za dwiema pierwszymi drużynami.
O’Neal przyniesie jednak wiele dobrego, on zna presje, wie jak zdobywać tytułu, potrafi wziąć grę na swoje barki. LeBronowi zabrakło - w minionych playoffach - nie tylko kogoś kto mu pomoże, ale kogoś kto w meczach o najwyższą stawkę potrafi być wielki.
Dlatego przyjemnością i zaciekawieniem będzie się oglądać duet LBJ – Shaq, w meczu otwarcia przeciwko Celtom, lub bożonarodzeniowy przeciwko Lakersom. Jednak radość fanów Cleveland wydaje się być przedwczesna, gdyż patrząc na to spokojnym okiem, trzeba po pierwsze przyznać, że sprowadzenie O’Neala to faktycznie wydarzenie tego lata, natomiast wydaje się to być za mało, aby odpowiedzieć na składy Celtów, Magiców czy Lakersów. Pozostaje być, tylko umiarkowanym optymistą.