Michalski: Wykorzystać wszystkie instrumenty
Już w najbliższą sobotę PGE Turów Zgorzelec wyjazdowym meczem ze Stalą Stalowa Wola zainauguruje sezon w ekstraklasie koszykarzy. W nim po raz czwarty z rzędu „czarno-zieloni” powalczą o medale mistrzostw Polski. Zgorzelczanie chcą też pokazać się z dobrej strony na arenie międzynarodowej w rozgrywkach Eurocup.
Grzegorz Bereziuk: Już w sobotę PGE Turów Zgorzelec zainauguruje sezon ligowy. Z jakim nastawieniem zespół podchodzi do rozgrywek?Jan Michalski: W tym roku mamy dużo trudniejszą sytuację niż w poprzednim sezonie. Zarówno władze klubu, jak i kibice muszą być ostrożni w oczekiwaniach wobec drużyny na początku rozgrywek. Mistrzostwa Europy przemeblowały nam cały program przygotowań. Musieliśmy z wielu rzeczy zrezygnować, a na niektóre kontrakty decydowaliśmy się podpisywać bardzo późno.
GB: Zakładając gorszy scenopis, że drużynie nie będzie się wiodło, bądź co gorsza któryś z koszykarzy dozna kontuzji. Wówczas można będzie spodziewać się korekt w składzie?JM: Dzisiaj nie budujemy takich scenariuszy. To wcale nie znaczy, że idąc za słowami „nigdy nie mów nigdy” nic się nie zdarzy i nic się nie zmieni. W tej chwili zaufaliśmy trenerowi Obradovicowi. Daliśmy mu możność wyboru niektórych rozwiązań i czekamy jakie będą tego pierwsze efekty. Dlatego na tą chwilę nie zakładamy korekt w zespole. Chcemy przyglądać się na spokojnie jak będzie wyglądała rywalizacja w lidze i czekać na moment, w którym będzie należało wyciągnąć odpowiednie wnioski lub podejmować określone działania.
GB: Zarząd klubu postawił przed trenerem i zespołem konkretny cel do zrealizowania?JM: Myślę, że nie trzeba odkrywać wszystkich kart aby było jasne, że PGE Turów jest zespołem, który będzie się bił o najwyższe cele. Jeżeli trzy razy z rzędu zdobywa się tytuł wicemistrza kraju, to apetyt rośnie w miarę jedzenia. Oczywistą sprawą jest, że należy mierzyć siły na zamiary i wszystko musi być prowadzone w zgodzie z ekonomią. Chcemy wykorzystać wszystkie instrumenty, które nam w osiągnięciu celów pomogą. Nawet, jeżeli sytuację uważamy za trudniejszą od zeszłorocznej, to nie możemy powiedzieć, że naszym celem jest zajęcie drugiego miejsca. Będziemy również walczyć o Puchar Polski i awans do czołowej ósemki w Pucharze Eurocup.
GB: W przeciwieństwie do poprzednich lat mecze w europejskim pucharze w roli gospodarza PGE Turów rozegra nie w Libercu, a we Wrocławiu. Skąd decyzja o zmianie miejsca?JM: Gra przez Polski zespół w roli gospodarza poza granicami kraju, nie jest rzeczą naturalną. W rozgrywkach europejskich reprezentujemy nie tylko nasz klub ale również nasz kraj. Nasz sponsor zwrócił nam na tą nietypową sytuację uwagę. W tej kwestii powinniśmy jednak patrzeć zdecydowanie poza nasze lokalne podwórko. Mam nadzieję, że ta sytuacja jeszcze bardziej zdopinguje władze samorządowe Zgorzelca do starań o powstanie odpowiedniego obiektu w naszym mieście. A skoro mecze muszą odbywać się na terenie Polski, to Wrocław jest dla nas najbliższy i co by nie mówić, najłatwiejszym i najtańszym rozwiązaniem do zastosowania. Dla wielu kibiców naszej drużyny z Dolnego Śląska, dojazd do Wrocławia nie będzie trudniejszy niż do Liberca, a dla kibiców ze Zgorzelca postaramy się o dodatkowe ułatwienia. Chcemy grać dla całego Dolnego Śląska. Wszystkim, którzy identyfikują się z drużyną na pewno zapewnimy masę pozytywnych emocji.
Cały wywiad czytaj na oficjalnej stronie Turowa Zgorzelec