Mistrzowskie otwarcie w Gdyni

Dodano: 6 października 2009 00:21
Mistrzowskie otwarcie w Gdyni
Paweł Łakomski, asseco.prokom.pl
Obraz własny
Za nami efektowna prezentacja drużyny Asseco Prokomu, którą uczcił m.in. występ gwiazdy R&B - Craiga Davida, oraz słynnej grupy "Crazy Dunkers", czyli Francuzów pakujących piłkę do kosza po wybiciu się z trampolin. Do pełni szczęścia zabrakło jedynie zwycięstwa nad wielkim CSKA Moskwa, które było na wyciągnięcie ręki. Mistrzowie Polski musieli uznać wyższość gości zza wschodniej granicy - 64:63 (12:14, 16:10, 10:24, 25:16). Jednym z honorowych gości na Hali Sportowo-Widowiskowej był prezydent Lech Wałęsa, długo pozujący fotoreporterom do zdjęć z piłką do koszykówki. W przerwie pomiędzy drugą a trzecią odsłoną wystąpił brytyjski wokalista Craig David, który po krótkim koncercie przeznaczył 10.000 Euro na rzecz chorego na białaczkę chłopca - Kuby. Podobnie uczynili włodarze gdyńskiej drużyny - z rąk prezesa klubu, Przemysława Sęczkowskiego, na leczenie chłopca powędrował czek na 40.000 złotych.Tego poniedziałkowego wieczoru atrakcjom nie było końca - można było zobaczyć zapierające dech w piersiach gimnastyczne akrobacje na linach, zwisających ze szczytu Hali oraz tancerzy i tancerki Augustina Egurroli, prezentujących piękne układy wzbogacone przyciągającą wzrok choreografią. Kibice wypełnili niemal pięciotysięczny obiekt po brzegi i zapewne nie żałowali, gdyż nacieszyli oko rozmaitymi artystycznymi występami i przede wszystkim emocjonującym występem koszykarskich Mistrzów kraju. Mimo tego, że był to mecz towarzyski, emocji nie zabrakło do samego końca. Od początku spotkanie było bardzo wyrównane. W pierwszej kwarcie żadna z drużyn nie mogła osiągnąć wyraźnej przewagi. Wśród gospodarzy punktowali jedynie Woods (7) oraz Ewing (5). I to w głównej mierze dzięki nim Asseco Prokom przegrywało tylko 12:14. Druga kwarta to popis gospodarzy, którzy prowadzili już nawet 9 punktami - dalej punktowali Woods i Ewing, którzy w tej kwarcie dali drużynie w sumie 9 'oczek'. Tym razem jednak mieli wsparcie w osobie Kostrzewskiego, który dorzucił 5 punktów oraz Jagli (2). Ostatecznie jednak ostatnią część pierwszej połowy CSKA wygrało, dzięki Langdonowi i Radenovicowi, 6:1, przez co na tablicy widniał wynik 28:24. Po zmianie połów to CSKA dyktowało warunki na parkiecie. Bardzo dobrze grę kontrolowali Planinic z Holdenem, a punktowali głównie Langdon oraz Kurbanov (14 'oczek' z 24 drużyny w tej kwarcie). Gospodarzom nie pomogło nawet włączenie się do gry Logana i po 30 minutach meczu przegrywali 48:38. Na początku ostatniej kwarty dalej utrzymywała się około dziesięciopunktowa przewaga gości. Sygnał do odrobienia strat dał jednak Qyntel Woods, który trafił 'trójkę' z faulem i dorzucił punkt z linii rzutów osobistych. W ostatnich minutach gdynianie ze stanu 55:61 zdołali wyjść na prowadzenie 63:61, wtedy rzut za trzy trafił Langdon - na 10 sekund przed końcem spotkania. Faulowany Woods nie trafia dwóch wolnych, zespół z Rosji gubi się przy zbiórce i piłka na 1,7 sekundy przed zakończeniem meczu należała do gospodarzy, którzy nie zdołali jednak wyprowadzić skutecznej akcji i ostateczny wynik meczu to 64:63 dla CSKA Moskwa.
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp