Allen Iverson w Katowicach, czyli jak zepsuć imprezę samograja
Jeden z najlepszych graczy NBA ostatniej dekady był w Polsce. Tyle że pokazano go garstce ludzi, która i tak była mocno zawiedziona.
Miało być tak, jak lubi Iverson: graffiti na murach, ubóstwiany przez gwiazdora hip-hop, luźna atmosfera wśród widzów. Gwiazda przez dwie godziny gra w kosza, udziela wywiadów, rozmawia z fanami, spotyka się z dzieciakami z domu dziecka.
A jak było?
Gwiazdor był dwa kwadranse i nie wypowiedział właściwie ani słowa. Przez sześć minut toczył rekordowo dziwny konkurs strzelecki z Andrzejem Plutą i Marcinem Nowakowskim. Rzucano z zamkniętymi oczami, gdzieś zza kosza i jeszcze m.in. siedząc na stołku. Z koszykówką pojedynek wiele wspólnego nie miał, supersnajper Pluta trafił raz na jedenaście rzutów. "The Answer" rzucił trzy kosze, wygrał młodziak z Polonii Warszawa, który potem stał osamotniony, bo media rzuciły się głównie na przegranych.
czytaj więcej na sport.pl