Słowenia pokonuje Turcję i kończy jako pierwsza
Dodano: 16 września 2009 23:10
Autor: Paweł Łakomski, eurobasket2009.org
Zdjęcie: WikiMedia
Turcja doznała pierwszej porażki na EuroBaskecie. Pogromcami okazali się Słoweńcy, którzy wygrywając 69:67 zajęli pierwsze miejsce grupie F. Pierwsze minuty meczu o prymat w grupie F, były bardzo wyrównane. Jednak od piątej minuty, dominować zaczęli koszykarze Słowenii. Po punktach Primoza Brezeca, a przede wszystkim Bostjana Nachbara, pod koniec pierwszej kwarty Słowenia objęła dziesięciopunktowe prowadzenie (22:12).W następnych minutach, zespół Jure Zdovca jeszcze powiększał przewagę. Najpierw po punktach, dobrze grającego tego wieczora Gorana Jagodnika, Słowenia prowadziła 34:18, a chwile później objęła najwyżej prowadzenie 37:18. - Bardzo szybko udało nam się uzyskać sporą przewagę. Później jednak, rywale stanęli strefą w obronie, a my się pogubiliśmy. Nie wiedzieliśmy jak rozpracować ich defensywę - wyjaśniał na pomeczowej konferencji Samo Udrih. Od tego momentu, Słoweńcy stanęli w miejscu... i to dosłownie. Przez blisko pięć minut, nie potrafili rozegrać konstruktywnej akcji. Popełniali błędy w obronie. Na taki moment, czekał Ersan Ilyasova. Lider reprezentacji Turcji, szybko pociągnął swój zespół do ataku. Koszykarz Milweakee Bucks, mógł wreszcie liczyć na wsparcie, innego z koszykarzy NBA - Hedo Turkoglu. - Pierwszy raz na tym turnieju, tak słabo zaczęliśmy mecz. Udało nam się odrobić straty, jednak to wszystko kosztowało nas bardzo dużo wysiłku. Było to widać w samej końcówce kiedy brakowało nam już sił - komentował po meczu Bogdan Tanjević. Dobra gra liderów zespołu, pozwoliła zdobyć zespołowi Tureckiemu 14 punktów z rzędu, nie tracąc żadnego. Oznaczało to, że po kilku minutach, Słowenia prowadziła już tylko 37:30. W drugiej połowie, Turcy znów mogli liczyć na Turkoglu. Do gry włączył się także Samih Erden. Zespołowa gra, pozwoliła reprezentacji Turcji, wyjść w trzeciej kwarcie na prowadzenie (48:47). Szybko do gry, wrócili jednak Słoweńcy. Bardzo dobrze grał Laković i Jagodnik. W tym momencie, praktycznie ta dwójka, pozwoliła Słowenii kontrolować niewielkie prowadzenie. W ostatnich minutach, nie mogło być mowy o odpuszczaniu. Turcy, za wszelką cenę próbowali przełamać rywala. Kiedy po punktach Omera Asika i zniwelowaniu strat do jednego punktu (60:61), zespół Słowenii, trzema punktami ratował Nachbar. Słowenia znów odskakiwała. Odrobinę wiary, w serca tureckich kibiców tchnął, dziesięć sekund przed końcowym gwizdkiem Ender Arslan. Samo Udrih, faulował rozgrywającego Efesu Pilsen Stambuł przy rzucie za trzy. Arslan zniwelował straty do jednego punktu. W kolejnej akcji, jeden rzut wolny wykorzystał ten, który wcześniej faulował. Ostatnia akcja należała do zespołu Tanjevicia, jednak Engin Atsur nie trafił zza linii 6,25 po podaniu Arslana.