Serbowie pożegnali Litwę

Dodano: 16 września 2009 18:51
Serbowie pożegnali Litwę
Paweł Łakomski, PZKosz
WikiMedia
Świetna czwarta kwarta meczu, dała Serbii kolejne zwycięstwo. Tym razem, drużyna Dusana Ivkovicia wypunktowała najsłabszą w grupie F - Litwę 89:79. Litwini, którzy nie mieli już żadnych szans na awans do rundy finałowej, zagrali na luzie, co było widać od pierwszych minut spotkania z Serbią.- Spodziewaliśmy się takiej gry. Serbowie nie mieli nic do stracenia - tłumaczył trener  reprezentacji Serbii.Obydwie drużyny, bardzo dobrze weszły w mecz. Grali na wysokiej skuteczności. W młodym, serbskim zespole zadziwiał Uros Tripković, który w samej pierwszej kwarcie zdobył 11 punktów, na stuprocentowej skuteczności. Akcjami całego zespołu świetnie dyrygował Milos Teodosić, który w całym meczu uzbierał aż 12 asyst! Przez większość pierwszej kwarty, na minimalnym prowadzeniu byli Serbowie. Dopiero w trzeciej minucie, drugich dziesięciu minut, po akcji Tomasa Delininkaitisa, Litwa wyszła na długo oczekiwane prowadzenie (25:24). Dryżyna Ramunasa Butautasa, krótko cieszyła się z prowadzenia. Serbski zespół, gdzie najstarszy zawodnik ma zaledwie 26 lat, znów przejął inicjatywę. Koszykarze Dusana Ivkovicia grali szybciej i skuteczniej. Każdy z zawodników, który pojawiał się na boisku wnosił coś do gry. Na drugą połowę, bardziej umotywowani wyszli Litwini, którzy na pożegnanie turnieju w Polsce, chcieli sprawić prezent swoim kibicom. Dwoił się i troił Linas Kleiza. Dzielnie wspomagali go bracia Lavrinovic oraz Jonas Maciulis. To właśnie po ich akcjach, Litwa wyszła na najwyższe prowadzenie w meczu 52:46. Kiedy wydawało się, że trzecia drużyna ostatnich mistrzostw Europy, zacznie kontrolować przebieg spotkania, sprawy w swoje ręce wziął Nenad Krstić. Po jego akcjach, na tablicy świetlnej znów mieliśmy remis. Prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. W ostatniej kwarcie, kibice zgromadzeni w Atlas Arenie, oglądali niesamowite spotkanie. Rozstrzelał się Maciulis i Novica Velicković. Ten drugi, kontynuował strzelecką serię swojego zespołu. Po dwóch jego trójkach z rzędu, Serbowie prowadzili na trzy minuty przed końcem meczu 80:75. - Muszę szczerze pogratulować zespołowi Litwy. Zagrali dzisiaj niesamowicie. Nie zawsze zdarzają się takie mecze. Ich procent rzutów za dwa, był blisko siedemdziesięciu  procent. My mieliśmy więcej szczęścia w końcówce i dlatego wygraliśmy - mówił zadowolony trener reprezentacji Serbii. Od tego momentu, Litwini się pogubili całkowicie. W obronie jak i w ataku. Serbia w trzech ostatnich minutach, trafiła cztery razy za linii 6,25 i tym samym dobiła swoich rywali. - Rywale zabili nas rzutami za trzy. Mimo, że do samego końca walczyliśmy o zwycięstwo, z tak grającą drużyną Serbii nie mieliśmy szans - wyjaśniał Butatutas. Najsłabsza drużyna grupy F, kompletnie nie radziła sobie ze szczelną obroną, ustawioną przez trenera Ivkovicia. Wszystko to, złożyło się na porażkę Litwy 79:89. Tym samym, Serbia zajęła w grupie trzecie miejsce i w ćwierćfinale zmierzy się z Rosją. - Zapominamy o tym spotkaniu jak najszybciej. Już jutro przed nami arcyważny mecz z Rosją, z którą zamierzamy wygrać. - komentował Milenko Tepić, jeden z młodych gniewnych, reprezentacji Serbii. - W całym turnieju zagraliśmy tylko jeden dobry mecz. Chciałem przeprosić wszystkich kibiców, za tak słabą postawę w całym turnieju. Dziękuje wszystkim za wsparcie i współpracę, ale mój czas w tym zespole już minął. Żegnam się z reprezentacją Litwy - oświadczył, na pomeczowej konferencji Ramunas Butatuas, który po raz ostatni poprowadził reprezentację Litwy.
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp