Fatalna trzecia kwarta zadecydowała o porażce Polaków

Dodano: 14 września 2009 19:52
Fatalna trzecia kwarta zadecydowała o porażce Polaków
Dawid Rudolf, Informacja własna
MediaWiki

Przed meczem ze Słowenią, reprezentanci Polski twierdzili, że traktują ten mecz jako niezwykle istotny. Mieli wyjść na parkiet i walczyć od upadłego jakby był to mecz o być albo nie być w turnieju. Niestety na zapowiedziach się skończyło. Polacy rzucali na słabiutkiej skuteczności, mieli niezwykle dużo strat i taka sytuacja zaskutkowała porażką ze Słowenią 60:76.

Już na samym początku meczu widać było zmiany. W pierwszej piątce naszej drużyny pojawili się Szymon Szewczyk i Krzysztof Roszyk, co jak się okazało miało pozytywne skutki. Jednak w pierwszych dziesięciu minutach oba zespoły raziły nieskutecznością. Zarówno biało-czerwoni jak i reprezentanci Słowenii często grali bardzo twardo. Jak się jednak okazywało, w takiej grze lepiej radzili sobie nasi rodacy.

Pierwsze pięć punktów wśród naszych - w tym dwa po niesamowitym tomahawku - zdobył Szymon Szewczyk. Chwilę później trójkę trafił David Logan i podopieczni Muli Katzurina odskoczyli na cztery oczka (wynik 8:4). Reprezentanci Słowenii do końca pierwszej kwarty nie zmienili już prowadzenia. Słabą skuteczność Polacy nadrabiali w walce pod koszami, w której brylował nie kto inny niż Marcin Gortat.36% skuteczność naszych reprezentantów o dziwo jeszcze bardziej pogorszyła się w drugiej "ćwiartce". W pewnym momencie po niecelnym rzucie lidera naszej reprezentacji wynosiła ona marne 28%. Słoweńcy nie byli jednak dłużni i często pudłowali z czystych pozycji. W końcu jednak musieli trafić i po trójce Udriha doprowadzili do wyrównania. Od tego momentu zawodnicy Jure Zdovca złapali lekki wiatr w żagle. Skutecznie wykorzystywali wszystkie luki w obronie Polaków i odskoczyli naszym na siedem punktów. Trener Katzurin z ławki szybko i co najważniejsze efektywnie zmotywował swoich podopiecznych, którzy w mig odrobili straty. Gości zdołali jednak zdobyć w pierwszej części meczu dwa punkty i po dwóch kwartach Słowenia prowadziła 31:29.Ku zaskoczeniu wszystkich po dwóch kwartach najczęściej punktującym zawodnikiem w naszej ekipie był Szymon Szewczyk - zdobywca 13 oczek. Warte adnotacji jest również siedem zbiórek Marcina Gortata.Początek trzeciej kwarty w naszym wykonaniu był jednak bardzo zły. Nieprzemyślane akcje, niecelne podanie, które skutkowały stratami, efektowany wsad Primoza Brezeca ponad Szewczykiem i Słowenia w nieco ponad cztery minuty odskoczyła na 13 punktów (43:30). Trener Katzurin od razu zareagował, zmienił Koszarka na Szubargę. Zaskutkowało to tym, iż zawodnicy Zdovca przestali powiększać przewagę. Na nasze nieszczęście my jej nie zmniejszaliśmy i przed decydującymi 10. minutami biało-czerwoni przegrywali 40:53.To zadanie jak się okazało przerosło podopiecznych Muli Katzurina. Wśród naszych zawodników było widać brak entuzjazmu z gry, brak agresji, a co najważniejsze brak wiary w odwrócenie losów spotkania. Gdy na siedem minut przed końcem Lorbek powiększył przewagę swojej drużyny do 20. oczek, biało-czerwoni jeszce bardziej utwierdzili się w tym przekonaniu. Z takim nastawieniem nie było możliwości wygrania tego pojedynku. Ostatecznie Polacy przegrali 60:76 i jutrzejszy pojedynek z mistrzami świata - Hiszpanią będzie dla naszych koszykarzy spotkaniem o awans do ćwierćfinałów. 

Statystycznie wypadliśmy o wiele gorzej od Słoweńców. Rzucaliśmy na zaledwie 38% skuteczności. Dla porównania, nasi rywale na 58%. Mieliśy również o dziewięć strat więcej.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp