Bułgaria żegna się z EuroBasketem

Dodano: 10 września 2009 00:37
Bułgaria żegna się z EuroBasketem
Paweł Łakomski, PZKosz
MediaWiki
Litwini po zaciętym spotkaniu zwyciężyli w ostatnim meczu grupy D z Bułgarią. Dzięki wygranej 84:69 zagrają w kolejnej rundzie EuroBasketu. Ten kto myślał, że wygrana Litwy z Bułgarią to tylko formalność, mógł czuć się zawiedziony. Bułgarzy dokładnie wiedzieli z czym nie radzą sobie ich środowi rywale. Litwini od początku turnieju mają problem z zatrzymywaniem szybkich akcji przeciwników. Tym razem było podobnie. Drużyna Pini Gershona zagrała tak jak Polska i Turcja w pierwszych meczach EuroBasketu. Szybko i skutecznie.Mecz o trzecie, premiujące awansem do kolejnej rundy miejsce, od samego początku był bardzo wyrównany. Koszykarze jednej i drugiej drużyny zdawali sobie sprawę, że porażka oznacza wczesny powrót do domu. –To spotkanie było dla nas niezwykle trudne, ponieważ trudno się gra mając w głowach dwie wcześniejsze przegrane. To miało wpływ na to, że tak długo nie mogliśmy uzyskać jakiejś znaczącej przewagi – wyjaśnił tuż po meczu Linas Kleiza. Litwini mieli najwięcej problemów z zatrzymaniem Earla Rowlanda i Todora Stojkowa. To właśnie naturalizowany koszykarz z kadry Bułgarii był motorem napędowym większości akcji. Stojkow wykorzystywał podania czarnoskórego kolegi z zespołu i albo trafiał z dystansu, albo penetrował strefę podkoszową.  Zawodnicy walczyli o każdy centymetr parkietu. Żadna z drużyn nie potrafiła uzyskać większej przewagi, a wynik przez większą część meczu oscylował wokół remisu. – Przez większą cześć spotkania walczyliśmy z Litwinami jak równi z równym. W końcówce zabrakło nam sił i szczęścia – tłumaczył Earl Rowland. Ozdobą spotkania miała być rywalizacja dwóch bliźniaczych duetów. Z jednej strony braci Lawrynowiczów, z drugiej Iwanowów. To właśnie Ksistof Lawrynowicz okazał się bohaterem zespołu litewskiego. Trafiał najważniejsze rzuty  w czwartej kwarcie. Ambitnie grającym Bułgarom zabrakło sił w końcówce. - W ostatnich minutach meczu dopisało nam szczęście. Cieszy mnie to, ponieważ wcześniej nie grało nam się dobrze. Męczyliśmy się – komentował Ramunas Butautas, któremu z pewnością spadł kamień z serca tuż po końcowym gwizdku sędziego. Wspomniany Lawrynowicz, przy wyniku remisowym w ostatniej kwarcie, najpierw trafił zza linii 6,25 m, a później faulowany w podobnej  sytuacji , wykorzystał wszystkie trzy rzuty wolne. Litwa odskoczyła wtedy na dziesięć punktów. Takiej różnicy, Bułgarzy już nie potrafili odrobić i muszą pogodzić się z powrotem do domu. – Niestety, drużyny, z którymi przyszło nam się zmierzyć okazały się lepsze. Żegnamy się z turniejem i jedyne co mogę w tej sytuacji zrobić to życzyć powodzenia w dalszej części EuroBasketu – mówił rozżalony trener Gershon.
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp