Izrael po porażce z Grecją żegna się z EuroBasketem

Dodano: 10 września 2009 00:21
Izrael po porażce z Grecją żegna się z EuroBasketem
Paweł Łakomski, PZKosz
Obraz własny
Mecz Greków z Izraelczykami nie zmieniał nic w tabeli końcowej grupy A. Pierwsi mieli zapewniony awans z pierwszego miejsca, drudzy już wczoraj odpadli z turnieju. Grecy rozpoczęli rezerwowym składem, bez Bourousisa i Spanoulisa, jednak ich atutem, podobnie jak w poprzednich dwóch spotkaniach, była zespołowa gra (aż 9-ciu zawodników punktowało w pierwszej kwarcie!). Prowadzeni przez litewskiego szkoleniowca Jonasa Kazlauskasa koszykarze zdobywali punkty po zasłonach, celnie rzucając z dystansu. Nie byli jednak wstanie uciec przeciwnikom na więcej niż 6-8 punktów. Wśród Izraelczyków wyróżniało się trio Halperin-Kozikaro-Eliyahu (17 pkt w I kwarcie).Ten mecz nie miał już żadnego znaczenia dla układu tabeli i to było widać na boisku. Turniej od początku nie układał się po naszej myśli. Po cichu liczyliśmy na wyjście z grupy i grę w Bydgoszczy, ale nie udało się, trudno - wracamy do domu. - podsumował zasmucony środkowy drużyny Izraela, posiadający polski paszport, Yanniv Green. Gdy na parkiecie pojawił się Spanoulis Grecy zaczęli grać szybciej, a rzucający Panathinaikosu Ateny najczęściej albo sam kończył akcje albo odgrywał do środkowego Sofoklisa Schortsanitisa. W reprezentacji Izraela formą z pierwszego meczu błysnął żywiołowy Eliyahu, który raz po raz wkręcał się pod grecki kosz.  W pierwszej połowie obie drużyny wyraźnie skupiły się na zdobywaniu punktów. Do szatni w lepszych nastrojach schodzili koszykarze z Półwyspu Bałkańskiego, którzy prowadzili 42:56. Graliśmy naprawdę dobrze w pierwszej połowie. W trzeciej i czwartej kwarcie już tylko kontrolowaliśmy mecz. Teraz będzie jednak już tylko trudniej, ale jesteśmy w świetnych nastrojach przed kolejną rundą - skomentował jeden z liderów Grecji, Nikolaos Zisis. Po zmianie koszy obraz gry nie uległ zmianie. Trener Kazlauskas dał szansę rezerwowym, a Ci jej nie zmarnowali. Długa ławka rezerwowych pozwalała Grekom cały czas utrzymywać szybkie tempo gry. Izraelczycy w ataku starali się grać przez swoich wysokich graczy, ale tylko Eliyahu nawiązywał równorzędną walkę z rywalami. Przez całą trzecią kwartę Grecy utrzymywali bardzo bezpieczną, kilkunastopunktową przewagę. W 31 minucie, po przechwycie i punktach Raviva Limoniada, Izrael zbliżył się do rywali na 9 punktów (70:79). Grający na co dzień w Maccabi Tel Aviv rozgrywający był jednym z jaśniejszych punktów swojej drużyny w drugiej części meczu. - Jestem zawiedziony porażką, mimo tego, że przegraliśmy z jedną z najlepszych drużyn na tym turnieju, być może nawet najlepszą. Trudno, wracamy do domu. - podsumował występ swojej drużyny izraelski rozgrywający, Raviv Limonad. W 37 minucie spotkania Grecy przekroczyli granicę 100 punktów (79:101). Dwójkową akcję wsadem zakończył rezerwowy center Andreas Glyniadakis. Ostatecznie, po jednostronnym pojedynku, Grecja pokonała Izrael 106:80. - Myślę, że Grecy mają najlepszą obronę w turnieju. Dla nas turniej zakończył się porażką. Te trzy mecze obnażyły nasze braki. Oczywiście liczyliśmy na więcej, ale nie udało się wywalczyć awansu do dalszej rundy - powiedział po meczu trener reprezentacji Izraela, Zvi Sherf. - Jestem zadowolony z wyniku, chociaż czasami pozwalaliśmy rywalom na zbyt dużo w ataku. Moim zdaniem te mistrzostwa pokazują, że każda drużyna może wygrać z każdą. My w dobrych nastrojach jedziemy dalej. Jeżeli tylko będziemy skoncentrowani w obronie, to wszystko powinno pójść dobrze. - podsumował Jonas Kazlauskas, szkoleniowiec greckiej reprezentacji.
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp