Marcin Gortat po meczu Polska - Litwa

Dodano: 9 września 2009 00:29
Marcin Gortat po meczu Polska - Litwa
Dawid Rudolf, Informacja własna
MediaWiki

W tzw. strefie mieszanej, w której dziennikarze mogą rozmawiać z zawodnikami po meczach Mistrzostw Europy, po spotkaniu Polska - Litwa nie mogło zabraknąć lidera naszej reprezentacji, Marcina Gortata. Oto co powiedział Polish Hammer.

Drugi mecz i drugie zwycięstwo. Jakie nastroje po zapewnieniu sobie awansu do drugiej rundy?Marcin Gortat: Cieszymy się, że awans jest pewny ale jeszcze trochę nam brakuję do tego, czego od siebie oczekujemy. To co pokazaliśmy w czwartej kwarcie to przedszkole. Trzeba tak powiedzieć, to jest niedopuszcalne. Powinniśmy dziękować Bogu, że nie miało to dla nas żadnych konsekwencji. Na nasze szczęście znowu wypracowaliśmy sobie przewagę w perwszych trzech kwartach.

Z czego wyniknęła taka sytuacja? Czy to Litwini taka grali, czy też może dało o sobie znać zmęczenie?MG: Napewno zmęczenie odegrało jakąś rolę. Też nieuwaga, troszkę brak zgrania pomiędzy zawodnikami naszej drużyny. Nie oglądamy się czy ktoś jest podwajany, każdy biegnie do przodu i zostawiamy zawodnikam podwajanego. NIkt się nie pokazuję na pozycjach. Zapominamy też o naszych schematach obronnych, które powinniśmy realizować. 

Co w głównym stopniu zadecydowało o waszej wygranej?MG: Na pewno walka na tablicach. Nie bez znaczenia była też nasza skuteczność w ataku. Każdy dawał z siebie wszystko w ataku i to przyniosło taki skutek jaki teraz mamy.

Czy jutro wytrzymacie kondycyjnie trudy spotkania z Turcją? Wczoraj grałeś wraz Maćkiem Lampe ponad 30 minut, dzisiaj tak samo.MG: Wypiję się z pięć Red-Bulli i powinno być dobrze (śmiech).

 

Czy jesteście po wrażeniem polskiej publiczności, która z pewnością dodaje wam otuchy w spotakanich?

MG: Zdecydowanie tak. Drugi mecz tutaj i znowu jest kapitalnie. Co prawda dzisiaj nie widziałem napisu "Gortat na prazydenta!", ale jakoś sobie poradzę (śmiech). Oczywiście żartuje. Mogę dodać jedno. Widziałem dzisiaj na meczu wielu skautów, którzy powiedzieli mi, że Polska publiczność jest wprost fenomenalna. Dodali również, że jeżeli byłoby coś takiego jak draft kibiców, to nasi z pewnością zostaliby wybrani z numerem pierwszym.

W spotkaniu z Bulgarią waszą piętą achillesową były zbiórki ofensywne rywali, Dzisiaj były to wasze straty. Czy możesz nam obiecać, że jutro w każdej statystyce będziecie bardzo dobrzy?MG: Niestety nie. Jesteśmy sportowcami, nie maszynami. Tego nie mogę obiecać. Ja sam dzisiaj popełniłem wiele błędów. Zbyt łatwo spudłowane rzuty z pod kosza, niepotrzebnie w pewnych momentach starałem się dobijać rzuty zamiast rozegrać nowe 24 sekundy. Oczywiście chcielibyśmy zagrać taki mecz perfekcyjny, ale to dopiero w finale (śmiech). 

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp