W meczu o wszystko górą Macedonia

Dodano: 8 września 2009 19:19
W meczu o wszystko górą Macedonia
Hubert Krzywda, PZKOSZ
WikiMedia

W pierwszym meczu drugiego dnia zmagań w grupie A naprzeciw siebie stanęły zespoły Izraela i B.J.R Macedonii – drużyny, które w swoich pierwszych spotkaniach musiały uznać wyższość rywali. Jedni i drudzy, aby myśleć o awansie do dalszej fazy turnieju, musieli wygrać.

Spotkanie bardzo dobrze rozpoczęli Macedończycy, którzy po trzech celnych trzypunktowych rzutach prowadzili 9:2 (dwa razy trafił Pero Antić). Izraelczycy byli wyraźnie zaskoczeni dyspozycją rzutową przeciwnika. Na szczęście mieli w swoim składzie Yotama Halperina, który chciał szybko zapomnieć o wczorajszym spotkaniu przeciwko Chorwatom.

Udało mu się to znakomicie, bo już po 5 minutach miał na swoim koncie 10 punktów – dwa razy więcej niż w całym pierwszym meczu. Dzięki fantastycznej postawie lidera reprezentacji prowadzonej przez Zvi Sherfa Izraelczycy odzyskali inicjatywę i po pierwszej kwarcie prowadzili minimalnie 19:17.

W drugich 10 minutach Macedończycy swojej szansy na wygraną nadal szukali przede wszystkim w rzutach z dystansu. W 15 minucie spotkania po pięknej dwójkowej akcji Stefanov – Smardzinski zakończonej wsadem tego drugiego, gracze Jovicy Arsica prowadzili 30:26. Środkowy Żeleznika Belgrad na spółkę z Jeremiah Masseyem wykonywał świetną pracę pod koszami (9 zbiórek w sumie). Wśród Izraelczyków ciężar zdobywania punktów wzięli na siebie Burstein i wspomniany wcześniej Halperin, ale wobec skutecznej gry Macedończyków w ofensywie, na niewiele się to zdało. Do przerwy sensacyjnie prowadzili skazywani na porażkę gracze z Bałkanów – 40:39. Druga połowa rozpoczęła się tak samo jak pierwsza – Izrael grał nieskutecznie i bojaźliwie w ataku, a Macedończycy punkty starali się zdobywać przede wszystkim zza linii 6.25m i kontrataków. Po jednym z nich wykończonych przez dobrze grającego Riste Stefanova, Macedonia prowadziła 43:50. W obronie ogromne problemy z powstrzymaniem Antica i Masseya mieli Green i Eliyahu. Ten ostatni nie grał tak skutecznie jak w pierwszym spotkaniu, co nie pozostało bez wpływu na jakość gry ofensywnej Izraelczyków. Macedonia kontrolowała mecz i stale utrzymywała około 7 punktową przewagę. Na uwagę zasługują dwie akcje Jeremiah Masseya z 27 minuty - najpierw zdobył punkty potężnym wsadem, a chwilę później celnie rzucił z ekwilibrystycznej pozycji udowadniając, że nadany mu przydomek „Air” nie jest przypadkowy. Izrael pozostawał w grze dzięki Bursteinowi i Halperinowi. Po 30 minutach, ku uciesze macedońskich kibiców zgromadzonych w poznańskiej Arenie, na tablicy widniał wynik 60:55. Ostatnią część meczu ponownie lepiej rozpoczęli podopieczni Jovicy Antica. Trafieniem za trzy punkty i genialnym blokiem na Eliyahu popisał się Todor Gechevski. Izraelczycy starali się gonić rywali, ale gdy tylko zbliżali się na 4 punkty, Macedończycy błyskawicznie odpowiadali. Na niespełna 6 minut do końca spotkania ponownie trafił za 3 Gechevski (70:63). Czasu było coraz mniej, a Izraelczykom zwycięstwo uciekało z każdą chwilą coraz bardziej. Zvi Sherf zaryzykował i ustawił obronę na całym boisku, co szybko przyniosło efekty. Na 140 sekund do końca, po dwóch celnych osobistych bardzo skutecznego Tala Bursteina, przewaga Macedończyków stopniała do zaledwie 2 punktów (74:72). Izraelczycy nie zdołali jednak przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść, a o zwycięstwie przesądził Darko Sokolov, który najpierw przechwycił piłkę, a potem nie pomylił się na linii rzutów osobistych. Na koniec trafienie z 8 metrów dla Izraela zaliczył jeszcze Raviv Limonad, ale nie odebrało to wygranej zawodnikom z Bałkanów. Macedonia po bardzo emocjonującym spotkaniu pokonała Izrael 82:79.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp