Kompromitacja ligi koszykarzy
Polska Liga Koszykówki chciała przed sezonem 2009/10 wyglądać na profesjonalną. Bardzo restrykcyjnie przyznawała licencje, odrzucając w sumie aż sześć klubów. Jednak cały proces licencyjny był niezgodny z prawem.
O tym wszystkim możemy przeczytać w Przeglądzie Sportowym. Dalej Zapraszamy do fragmentu artykułu Jakuba Wojczyńskiego.
PLK nie uchwaliła bowiem regulaminu na nowe rozgrywki, do czego władze ligi są zobligowane przez Regulamin Współzawodnictwa Sportowego PZKosz oraz Ustawę o Sporcie Kwalifikowanym. W ekstraklasie powinny zagrać wszystkie chętne zespoły bez względu na ich budżety i hale.Nie znają statutu?- Proces licencyjny jest trudny - zauważa prezes PLK Janusz Wierzbowski, do środy na urlopie. - Są odpowiednie uchwały Rady Nadzorczej. Nie jest istotą rzeczy regulamin, tylko kryteria - dodaje, ale się myli, bo on i jego współpracownicy popełnili błędy pod względem formalnoprawnym.RN PLK w marcu podjęła uchwałę mówiącą o zmianach regulaminowych, niezbędnych do uzyskania licencji na najbliższy sezon. Podała w niej minimum budżetowe w wysokości 2 milionów złotych, koszt zakupu dzikiej karty (400 tysięcy złotych), terminy rozliczeń z zawodnikami, Urzędem Skarbowym i ZUS, wymaganą pojemność hali (1200 miejsc) oraz ostateczną datę przedstawienia gwarancji finansowych (10 lipca). Na tej podstawie odrzuciła Stal Ostrów Wielkopolski, Stal Stalowa Wola, Basket Kwidzyn, Znicz Jarosław, Polonię Warszawa i Polonię 2011 Warszawa.Ale władze PLK najwyraźniej nie znają dokładnie statutu swojej spółki. Uchwały RN, według Kodeksu Spółek Handlowych oraz umowy pomiędzy PZKosz i PLK SA, nie są wiążące dla klubów, a jedynie dla Zarządu PLK i to on powinien wprowadzić odpowiednie zmiany w regulaminie. PLK nie mogła odmówić klubom wydania licencji bez decyzji Zarządu. Na dodatek w dniu ogłoszenia decyzji PLK nie miała uchwalonego regulaminu na rozgrywki 2009/10, a w tym z rozgrywek 2008/09 sprecyzowano, że dotyczy tylko jednego sezonu.
Czytaj więcej w Przeglądzie Sportowym