Wielki mecz w Saragossie. Navarro zapewnia zwycięstwo Hiszpanom

Dodano: 27 sierpnia 2009 22:17
Wielki mecz w Saragossie. Navarro zapewnia zwycięstwo Hiszpanom
Dawid Rudolf, Informacja własna
MediaWiki

Było wszystko, czego pragną kibice koszykówki. Efektowne akcje, zażarta walka i emocje aż po ostatnie sekundy spotkania. Polacy przez cały mecz walczyli jak równy z równym z mistrzami świata. W ostatnich dwóch minutach meczu dał jednak znać o sobie doświadczony Juan Carlos Navarro (26 punktów) ,który zdobywał decydujące punkty w meczu i ustalił wynik spotkania na 88:83 dla gospodarzy.

Pierwsza kwarta rozpoczęła się po myśli gospodarzy. Wynik spotkania otworzył celnym rzutem za trzy  Navarro, jednak chwilę później trójką odpłacił mu się Michał Ignerski. To Hiszpanie jednak górowali nad Polakami w większości statystyk i po punktach Jorge Garbajosy prowadzili 9:3.

Strata Polaków byłaby jeszcze większa gdyby nie świetne dysponowany Ignerski, który w samej pierwszej kwarcie trafił trzy razy zza linii 6,25 metrów. Szwankowała jednak skuteczność z pod samego kosza i z półdystansu. Pierwsze osiem rzutów Polaków za dwa punkty nie znalazło drogi do kosza. Taka sytuacja musiała mieć odzwierciedlenie w wyniku. Pierwsze 10. minut Polacy przegrali 14:20.

Początek drugiej kwarty był już zupełnie inny w wykonaniu biało-czerwonych. Lepsza gra w ataku nie pozwalała jednak na zmniejszenie strat. Wszystko to za sprawą Marca Gasola. Zawodnik Memphis Grizzlies udowodnił w pojedynkach jeden na jednego z Marcinem Gortatem, dlaczego na parkietach NBA spędza więcej minut niż nasz rodzynek w najlepszej lidze świata. To po jego punktach Hiszpanie odszkoczyli na dziewięcio punktowe prowadzenie (32:23). Nasi się jednak nie poddawali, a szczególnie David Logan, który co rusz dziurawił defensywę rywali skutecznymi wejściami pod kosz. Przykład z niego wziął Krzysztof Szubarga, który zapisał na swoim koncie akcję 2+1, chwilę później Michał Chyliński trafił za trzy i Polacy przegrywali już tylko 39:41. Ostatecznie na przerwę schodziliśmy przegrywając czterema oczkami, gdyż Felipe Reyes wykorzystał dwa rzuty wolne.

Trzecią "ćwiartkę" spotkania celnym rzutem za trzy rozpoczął Logan. Polacy, mimo kilu kontrowersyjnych decyzji sędziów, cały czas dotrzymywali kroku gospodarzom spotkania. Tak jak w pierwszej połowie naszą największą bronią były rzuty z dystansu. Najpierw czwartą trójkę w meczu rzucił Ignerski, następnie takie same rzuty trafiali Wójcik i Koszarek i Hiszpania prowadziła zaledwie 65:64. Brakowało jednak momentami konsekwencji w obronie. Po jednym z takich błędów, Rudy Fernandez ustalił wynik po trzech kwartach na 68:64.

Pierwsze minuty decydującej kwarty bardzo przypominały trzecią część meczu. Zażarta walka kosz za kosz i nieprawdopodobna gra ze strony Polaków. Nie pięć minut przed końcem spotkania biało-czerwoni doprowadzili do pierwszego w tym meczu remisu. To nie zaspokajało jednak potrzeb podopiecznych Muliego Katzurina. Chwilę później po kapitalnym pick&rollu zakończonym efektownym wsadem Marcina Gortata objęliśmy prowadzenie 77:75. Na nasze nieszczęscie Polacy mieli duże problemy z faulami. Na nieco ponad trzy minuty przed końcem za pięć fauli parkiet musiał opuścić Maciej Lampe, Szymon Szewczyk, a nieco później dołączył do nich Michał Ignerski. Taka sytuacja miała duży wpływ na grę biało-czerwonych w ataku. Polacy mieli problemy z wykończeniem akcji i wskutek tego  po kliku akcjach Rudy Fernandez wyprowadził swoją reprezentację na prowadzenie 81:79. Jak się później okazało, gospodarze nie oddali go już do końca. Ogromny wpływ na taki stan rzeczy miał wspominany wcześniej Navarro , który zdobył decydujące punkty spotkania. Nasi rodacy starali się  odrobić straty, jednak ich wysiłki spełzły na niczym.  Ostateczny wynik spotkania brzmi 88:83 dla Hiszpanii.

Hiszpania - Polska 88:83Polska: Logan 20 (2), Ignerski 17 (5), Szubarga 14 (2), Gortat 6, Lampe 0 – Koszarek 14 (2), Wójcik 7 (1), Chyliński 3 (1), Szewczyk 2, Roszyk 0, Witka 0. Hiszpania: Navarro 26 (4), Garbajosa 18 (3), Reyes 8, Claver 5 (1), Rubio 0 – M. Gasol 18, Fernandez 10 (1), Llull 5 (1), Cabezas 3 (1).

 

Od autora: Nie znam dokładnie przyczyn decyzji trenera Katzurina, dlaczego akurat wolał Witkę od Dylewicza, ale miom zdaniem dzisiejszy mecz dobitne pokazał, jak bardzo będzie na brakował ex-gracza Prokomu. W momencie, gdy za faule parkiet musieli opuścić Lampe, Szewczyk i Ignerski jedyną opcją w ataku pozostał tak naprawdę tylko David Logan. Zupełnie inaczej moim zdaniem wyglądałaby sytuacja, gdyby dostępny był Filip Dylwicz, doświadczony zawodnik, wielokrotnie występujący na parkietach Euroligi, a co najważniejsze gracz który byłby swoistą alternatywą w ofensywie  w końcówce spotkania. Dla mnie bardzo dziwna decyzja. Oby tylko, nie powtórzyła się taka sytuacja jaka miała miejsce dzisiaj na EuroBaskecie. 

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp