Leończyk: Mieć rolę w drużynie

Dodano: 10 sierpnia 2009 10:09
Leończyk: Mieć rolę w drużynie
Dawid Rudolf, ksturow
WikiMedia

Paweł Leończyk to jeden z najbardziej utalentowanych koszykarzy młodego pokolenia. Popularny „Leon” w sobotę przyjechał do Zgorzelca i wkrótce z zespołem rozpocznie przygotowania do sezonu.  - Chcę być potrzebny drużynie i jeśli otrzymam zadania do realizacji, to tak naprawdę moje indywidualne statystyki nie będą miały znaczenia - podkreśla.

Grzegorz Bereziuk: Od dzieciństwa interesujesz się koszykówką? Sądząc po Twoim wzroście to chyba pytanie retoryczne…Paweł Leończyk:Tak od razu to nie urosłem (śmiech). Kiedy zaczynałem grać w koszykówkę nie byłem wyższy od rówieśników. W Stargardzie Szczecińskim koszykówka była wówczas najbardziej popularnym sportem. Przez wiele lat utrzymywał się poziom ekstraklasy, nie brakowało dobrych wyników z wicemistrzostwem kraju na czele. Gdy nasza koszykówka miała najlepsze czasy wówczas zacząłem się tym interesować. Na początku byłem żywiołowym kibicem, a później rodzice zapisali mnie do grupy młodzieżowej. Wówczas zacząłem stawiać pierwsze kroki na parkiecie, ale z kibicowaniem się nie rozstałem.

GB: Najlepszy sezon w Twoim wykonaniu był chyba tym niedawno zakończonym. Wówczas z Energą Czarnymi Słupsk zakończyłeś rozgrywki tuż za podium.PL:Uważam, że statystyki nie oddają wszystkiego co udało mi się osiągnąć. Na pewno jednak ten sezon był dla mnie najlepszy pod kątem sportowym. Otrzymywałem sporo minut na parkiecie, a także miałem swoją rolę w zespole. Na początku sezonu kiedy zespół był nieco inny niż ten, który kończył rozgrywki miałem większy wkład w poczynania ofensywne. Wówczas można powiedzieć, że statystyki miałem lepsze. Gdy wraz z nowymi graczami przyszedł trener Okorn stałem się zawodnikiem zadaniowym – z naciskiem na defensywę. Mimo że statystyki miałem wówczas słabsze, to spędzałem na parkiecie taką samą ilość minut. Uważam zatem, że trener Okorn także był ze mnie zadowolony.

GB: Wisienką na torcie byłby medal mistrzostw kraju. Czegoś Czarnym jednak zabrakło…PL:Być może po przegranej rywalizacji o finał w meczach o trzecie miejsce zeszło z nas trochę powietrze. Wyglądało jakby Anwil był bardziej zdeterminowany. Włocławianie mieli przewagę własnego parkietu. Podejrzewam, że gdyby ten atut należał do nas, to wówczas mielibyśmy większe szanse. We własnej hali prezentowaliśmy się bowiem dużo lepiej.

GB: PGE Turów skład na obecny sezon buduje w dużej mierze oparty na Polakach. Co sądzisz o takiej strategii?PL:Cieszę się, że wreszcie klub stawia na dobrych polskich graczy, którzy będą mogli rywalizować o najwyższe cele w lidze i w pucharach. To duży plus dla Turowa. Swoją drogą nam zawodnikom będzie łatwiej się dogadać.

GB: Na co liczysz podczas pobytu w Zgorzelcu?PL:Trafiłem do zespołu gdzie będę mógł nauczyć się wiele dobrego. Są tutaj wysocy gracze, których będę mógł podpatrywać i wiele się od nich nauczyć. Mam tutaj na myśli Adama Wójcika, czy Roberta Witkę. Oczekuję także dobrego wyniku jako zespół. Chcę być potrzebny drużynie i jeśli otrzymam zadania do realizacji, to tak naprawdę moje indywidualne statystyki nie będą miały znaczenia.

 

Czytaj cały wywiad na oficjalnej stronie Turowa Zgorzelec

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp