Szymon Szewczyk jakiego nie znacie

Dodano: 6 lipca 2009 14:11
Szymon Szewczyk jakiego nie znacie
Paweł Łakomski, PZKosz
Obraz własny
Środkowy reprezentacji Polski Szymon Szewczyk szykuje się do gry w lidze letniej NBA w Las Vegas. Wystąpi w drużynie Milwaukee Bucks.  W kwestionariuszu osobowym przygotowanym specjalnie przez Polski Związek Koszykówki „Szewcu” opowiada o swoim dzieciństwie, życiu prywatnym, upodobaniach, przebiegu kariery i planach na przyszłość. Sukcesywnie będziemy starali się przedstawiać Państwu kolejnych kadrowiczów. Liczymy, że pomoże to w kreowaniu przez Państwa materiałów o reprezentantach Polski i promowaniu mistrzostw Europy – EuroBasket 2009. SZYMON SZEWCZYK 1. Wzrost/waga- 209 cm, 115 kg2. Stan cywilny: żona/dziewczyna, dzieci?- Żona Agnieszka, córka Wiktoria (2 lata). 3. Jak się poznaliście?- Dzięki naszym znajomym. 4. Twoje pseudonimy- „Szewcu”, „Szef” 5. Wykształcenie- Liceum techniczne w Szczecinie. Mój zawód to monter elektronik. 6. Języki obce- Potrafię dogadać się po angielsku, niemiecku i rosyjsku. Rozumiem serbsko-chorwacki. Znam tylko podstawy włoskiego. 7. Twój samochód- Jeżdżę Volkswagenem Tauran. 8. Data i miejsce urodzenia. Jak wspominasz lata dziecięce? Czy byłeś spokojnym malcem?- 21. grudnia 1982 roku w Szczecinie. Mój dom stał na blokowisku, gdzie mieszkało sporo dzieci. Byłem lekko zwariowany i miewałem szalone pomysły. Robiłem rodzicom różne niespodzianki. Ale było fajnie. Zupełnie niedaleko, bo w miejscowości Borne Sulinowo, znajdowała się ostatnia baza rosyjska w Polsce. Jeździliśmy tam z kumplami jako młodzieniec. Kiedyś Rosjanie chcieli nam sprzedać za parę flaszek 500 litrów benzyny. A przyjechaliśmy tam Fiatem Uno… 9. Jak zarobiłeś pierwsze pieniądze w życiu? Ile? Na co je wydałeś?- Miałem wtedy 13 lat. Dzięki sportowej fundacji podpisałem pierwszy w życiu kontrakt na 200 złotych brutto czyli 166 złotych netto. Pieniądze rozeszły się gdzieś po drodze. Za większość z nich kupiłem odtwarzacz do płyt. 10. W jaki sposób zaczęła się twoja przygoda z koszykówką? Ile miałeś lat? Kto cię zaprowadził na pierwszy trening i dlaczego na tę dyscyplinę sportu?- Mój tata Mirosław przez 24 lata grał w klubie ze Szczecina. Był rozgrywającym. Nie zmuszał mnie do uprawiania koszykówki, ale siłą rzeczy często z nim jeździłem na obozy i mecze. Jedno ze spotkań przegrał przeze mnie, bo bardziej się skupiał na tym gdzie biega syn, niż na grze. Przez 2 lata śpiewałem w chórze „Słowiki Szczecińskie”. Nie byłem chyba najlepszym śpiewakiem, więc zrezygnowałem. Przerzuciłem się na koszykówkę, by się nie nudzić. Pozostała część wywiadu na stronie PZKosz
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp