Magic pozostają w grze

Dodano: 10 czerwca 2009 08:24
Magic pozostają w grze
Michał Fast, Informacja własna
Obraz własny

Po dwóch meczach przerwy na boisko w NBA powróciła Magia. Orlando w meczu o być albo nie być pokazali, że nie utracili wiary i ciągle mogą jeszcze walczyć z powodzeniem o mistrzostwo NBA.

Magic wreszcie potrafili przeprowadzać szybkie akcje, które pozwoliły im na zdobywanie łatwych punktów a i rzuty z trudych pozycji często znajdowały drogę do kosza. Dzięki temu mecz zakończył się wynikiem 108:104 i w serii jest 2-1 dla Lakers.

Najlepszymi strzelcami wśród gospodarzy byli Dwight Howard i Rashard Lewis. Obaj zawodnicy zdobyli po 21 punktów. Howard dodatkowo zanotował 14 zbiórek i dwa bloki a Lewis miał po 5 asyst i zbiórek. 

Kluczem do historycznego, bo pierwszego w historii klubu z Florydy zwycięstwa w finale NBA, była znakomita skuteczność rzutów z gry. Magic trafili 63% rzutów a w pierwszej połowie, która zadecydowała o zwycięstwie  ich skuteczność wynosiła 75%.

Kobe Bryant, który walczy o czwarty w karierze tytuł mistrza NBA był najlepszym strzecem swojego zespołu. Rzucił on 31 punktów. Niestety dla fanów Lakers, zagrał trochę słabszą drugą połowę, w której był w stanie zdobyć zaledwie 10 punktów trafiając 4 z 15 oddanych rzutów z gry. Bryant też, co nie przytrafia mu się zbyt często, pudłował rzuty za jeden punkt trafiając ich 5 z 10 oddanych. Gdyby rzucał ze swoją normalną skutecznością, prawdopodobnie byłoby 3-0 dla Lakres. Bryant jak zwykle mógł liczyć na wsparcie Pau'a Gasola, który rzucił 23 punkty.

"To naprawdę ciężki przeciwnik, nie byle jaki." - powiedział po meczu Bryant. "Ze świetnym sztabem trenerskim, świetnie egzekwujący zagrywki. Żeby wygrać musimy zawsze grać na swoim najlepszym poziomie."

Lider Magic tak komentował wydarzenia na boisku i w całej serii: "Przegraliśmy dwa pierwsze mecze jednak nie straciliśmy wiary w możliwość wygrania mistrzostwa. Tu gra toczy się do czterech wygranych a my mamy jeszcze dwa mecze u siebie to daje nam wielką szansę, że wrócimy do L.A. z jednomeczowym prowadzeniem."

Gdyby okazało się, że Howard ma rację Magic do L.A. udaliby się w roli myśliwego i szanse na ustrzelenie Lakersów byłyby bardzo duże. Pytanie jednak czy Magic mogą stać się drugą drużyną w historii NBA, która będzie w stanie wrócić i zdobyć mistrzostwo od stanu 0-2. Seria przeciwko Boston Celtics w tegorocznych playoff pokazał, że Magic mogą tego dokonać. A jak będzie naprawdę dowiemy się w ciągu najwyżej dwóch tygodni.

W meczu na zaledwie 4 minuty i 42 sekundy pojawił się Marcin Gortat, który w tym czasie oddał jeden rzut i nie był w stanie zdobyć żadnego punktu, ani nie zebrał żadnej piłki. Właściwie trudno powiedzieć dlaczego Trener Van Gundy zapomniał o naszym reprezentancie. Niektórzy komentatorzy spekulują, że przyczyną takiego obrotu spraw są spekulacje na temat ewentualnych propozycji dla Marcina z innych klubów NBA a Van Gundy chętnie widziałby Polaka w swoim składzie na przyszły sezon i w ten sposób próbuje obniżyć jego wartość na rynku NBA. Ja osobiście uważam, że to nieuzasadniona teoria spiskowa i że tak naprawdę nie było potrzeby, aby Marcin musiał przebywać na boisku dłużej gdy Howard grał naprawdę przyzwoite spotkanie a Magic dobrze radzili sobie w walce na tablicach.

Notka: Orlando swoje występy w finałach NBA zaczęli od bilansu 0-6. Jest to drugi najgorszy start w całej historii ligi NBA. Gorzej swoje występy na tym etapie rozgrywek zaczęli tylko Baltimore Bullets, którzy nie potrafili wygrać pierwszy dziewięciu spotkań finałowych.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp