Polska w drugim etapie mistrzostw Europy
Dodano: 9 czerwca 2009 20:18
Autor: Paweł Łakomski, PZKosz
Zdjęcie: MediaWiki
Spotkanie Polek z Węgierkami trzymało w napięciu do samego końca. Podopieczne Krzysztofa Koziorowicza dzięki olbrzymiej ambicji kilka raz w ciągu spotkania odrabiały blisko 10. punktów straty do rywalek, a w końcówce meczu udało im się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Polska pokonała Węgry 60:53 i awansowała do kolejnego etapu Mistrzostw Europy na Łotwie. W czwartek zagramy ze Słowacją, w sobotę z Hiszpanią, a w poniedziałek z Czechami. Polki decydujące i ostatnie spotkanie fazy grupowej turnieju rozpoczęły w składzie Magdalena Leciejewska, Ewelina Kobryn, Justyna Jeziorna, Daria Mieloszyńska oraz Paulina Pawlak. Na ławce rezerwowych do dyspozycji sztabu trenerskiego gotowa do gry była już Agnieszka Bibrzycka. Pojawiła się jednak na parkiecie dopiero w części pierwszej odsłony meczu.Wynik meczu bardzo efektowną akcją podkoszową otworzyła Magdalena Leciejewska, bohaterka wczorajszej potyczki z ekipą Hellady (62:60). Po 3 minutach pierwszej odsłony „biało – czerwone” prowadziły minimalnie 6:4. Skutecznym zagraniem popisała się Daria Mieloszyńska. Jednak już sto dwadzieścia sekund później pierwsze prowadzenie objęły Węgierki (9:8). Od tego momentu gra bardzo się wyrównała. Żadem z zespołów nie potrafił zyskać większej niż dwu, trzy punktowa przewagi. W końcówce premierowej części gry więcej spokoju zachowały Węgierki które skuteczniej rzucały również z dystansu – głównie Vajda. W efekcie wygrywając tą cześć meczu różnicą trzech punktów. W drugiej kwarcie Polki spuściły nieco z tonu, oddając inicjatywę swoim przeciwniczkom. Te grając odrobinę skuteczniej i mając na koncie więcej zbiórek uzyskały pięciopunktową przewagę (18:13). Podopieczne trenera Krzysztofa Koziorowicza grały zbyt nerwowo, indywidualnie, a przede wszystkim nie tak skutecznie jak wcześniej. Taką sytuację bardzo skrzętnie i skwapliwie wykorzystały przeciwniczki. Powiększając swoje prowadzenie do jedenastu punktów (28:17). Nasze dziewczyny przebudziły się z letargu za sprawą swojej liderki Eweliny Kobryn – skuteczna i efektowna akcja „2+1”. Chwilę później cenne dwa punkty dołożyła Daria Mieloszyńska. Przewaga Węgierek zmalała zaledwie do dwóch koszy (28:24). Jednak znów przestój oraz źle rozegrana końcówka pierwszej połowy pojedynku spowodowała, że na przerwę podopieczne trenera Krzysztofa Koziorowicza, schodziły przegrywając różnicą sześciu punktów (33:27). Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie, a sytuacja nadal zmieniała się jak w kalejdoskopie. Trzecią kwartę potyczki lepiej rozegrały jednak nasze reprezentantki, które wygrały ten fragment meczu 15:10, i przed ostatnią, decydującą odsłoną, traciły do Węgierek zaledwie punkt (43:42). Emocje sięgnęły zenity w czwartej kwarcie. Fenomenalnie rozpoczęły ją przeciwniczki. Osiągnęły wysoką ośmiopunktową przewagę (50:42). Krzysztof Koziorowicz nie tracił jednak wiary, a „biało – czerwone” konsekwentnie krok po kroku odrabiały straty. Swoją cegiełkę dołożyła też Agnieszkę Skobel, która trafiła cztery rzuty wolne z rzędu i doprowadziła do stanu 50:48. Chwilę później znów na tablicy świetlnej widniał remis (52:52). Polki nie rezygnowały i walczyły do końca, co przyniosło im pożądany efekt. Po skutecznych kolejnych rzutach osobistych Skobel, nasze dziewczyny objęły dwupunktowe prowadzenie (54:52), którego nie oddały już do końcowej syreny triumfując ostatecznie 60:53.