Orlando nie stawili się do gry

Dodano: 5 czerwca 2009 07:59
Orlando nie stawili się do gry
Michał Fast, Informacja własna
WikiMedia

Kobe Bryant czekał cały długi rok na to aby ponownie stanąć do walki o mistrzostwo NBA. Wygląda na to, że tym razem nie pozwoli aby ktokolwiek mu  przeszkodził w zdobyciu mistrzostwa.

Zdobycie złotego medalu olimpijskiego było bardzo miłe, ale dla Kobe'go to za mało. On potrzebuje kolejnego złotego trofeum. "Chcę tego mistrzostwa jak niczego innego. Chcę go bardzo." - powiedział po meczu Kobe.

Niestety dla fanów Orlando wygląda na to, że nikt nie będzie w stanie powstrzymać Bryanta. Dziś w nocy poprowadził on swoich Lakers do pierwszego zwycięstwa w serii rzucając 40 punktów, zbierając 8 piłek na tablicach i asystując 8 razy. Był nie do powstrzymania, podobne jak rudę wcześniej LeBron James z tą tylko różnicą, że świetnie przeanalizowana gra lidera Magic Howarda została absolutnie zneutralizowana przez obronę Lakers i Magic po wyrównanej pierwszej kwarcie nie mieli nic do powiedzenia w tym meczu.

Lider Orlando zagrał fatalny mecz. Z gry oddał tylko sześć rzutów, z czego trafił zaledwie jeden. Wysocy Lakers Pau Gasol, Andrew Bynum i Lamar Odom, zostali poinstruowani jak grać przeciwko Howardowi i trzeba przyznać, że wywiązali się ze swoich obowiązków znakomicie. Za każdym razem kiedy Howard dostawał piłkę, obok niego pojawiało się minimum dwóch a często trzech obrońców. Howard zebrał 15 piłek, jednak mówiąc szczerze nie istniał w ataku.

Znakomita obrona Lakers spowodowała, że drużyna z Florydy rzucała w tym meczu z kompromitującą skutecznością trafiając zaledwie 23 z 77 oddanych rzutów z gry. Jeżeli sztab trenerski Orlando nie wymyśli szybko jakieś nowej taktyki to wyglada na to, że druga w historii klubu Magic wycieczka do finału NBA może zakończyć się ponownie wynikiem 0-4.

Statystyka po tym spotkaniu jest bezlitosna dla Orlando. Drużyny Phila Jacksona, który w tym roku jako główny trener gra po raz 12 w finale NBA i liczy na 10 mistrzostwo, kiedy wygrywały pierwszy mecz serii zawsze kończyły ją jako zwycięzcy. Takich przypadków było w historii aż 43.

Czy Orlando będą w stanie nawiązać walkę w tej serii, odpowie nam kolejny mecz, który odbędzie się już z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego.

W meczu przez niewiele ponad 20 minut zagrał Marcin Gortat. W tym czasie nasz reprezentant zdobył 4 punkty trafiając 2 z 4 oddanych rzutów z gry, zebrał 8 piłek, miał 4 bloki i 2 przechwyty.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp