Czy Magia zawładnie Los Angeles? - porównanie

Dodano: 4 czerwca 2009 09:09
Czy Magia zawładnie Los Angeles? - porównanie
Michał Fast, Autor: Mariusz Zieliński
WikiMedia

Za nami ekscytujące finały konferencji, ale władze NBA nie karzą nam długo czekać na kolejne emocje. Już dziś w nocy pierwszy mecz finałów pomiędzy Los Angeles Lakers a Orlando Magic.

Lakers byli obok Cleveland Cavaliers stawiani w gronie faworytów do mistrzostwa od początku sezonu. I to właśnie te dwie drużyny miały według większości specjalistów spotkać się w finale. Ci, którzy z niecierpliwością zacierali ręce na pojedynek gigantów – Kobe’go Bryanta i Jamesa LeBrona – będą musieli poczekać do spotkań w kolejnym sezonie.

W tym roku fazą Play-Off zawładnęła Magia. Zawodnicy z Orlando, bo o nich mowa, udowodnili, że nie ma dla nich przegranych pojedynków. Po słabym początku w meczach z Philadelphią 76’rs, pokonali 4:3 obrońców tytułu Boston Celtics, a w finale konferencji utemperowali właśnie faworyzowanych Cleveland Cavaliers (4:2). Czy wystarczy im Magii na Los Angeles? Jeziorowcy pod wodzą Bryanta napędzani są tylko jedną myślą – zdobyć mistrzostwo. Po zeszłorocznej dotkliwej porażce z Bostonem, całe Los Angeles myśli to o najwyższym trofeum. Jakie szanse mają obie drużyny? Porównajmy składy obu finalistów:

Point guard – Rozgrywający Rafer Alston(Jameer Nelson) vs. Derek Fisher

Po dotkliwej kontuzji Jameera Nelsona, Orlando Magic stanęli na przepaści. Brak rozgrywającego był aż nadto widoczny, powodował nawet, że akcji często z konieczności rozgrywał Hedo Turkoglu. Tak było do czasu, gdy na pomoc przyszedł Rafer Alston. Doświadczony gracz z Houston umiejętnie dyrygował grą, a w Play-Offach pokazał też, że seryjnie potrafi dziurawić kosz przeciwnika kolejnymi „trójkami”. Derek Fisher to jednak weteran parkietu, bardzo mądrze uzupełniający skład Jeziorowców. Choć często nie błyszczy w statystykach, to średnia 0,9 straty na mecz pokazuje jak umiejętnie potrafi prowadzić grę. Z LA związany prawie przez całą swoją karierę.  Według ostatnich informacji, do składu Orlando może powrócić kontuzjowany Nelson – choć jego forma po tak długiej przerwie i rehabilitacji będzie stanowić wielką niewiadomą. Z Nelsonem, czy bez niego, w tej rywalizacji: 1:0 dla Orlando

Shooting Guard – Rzucający obrońca Courtney Lee – Kobe Bryant

Co można jeszcze powiedzieć o Kobe? Lider, urodzony przywódca. W ostatnich spotkaniach finału konferencji z Denver w każdym jego spojrzeniu widać było odbicie tylko jednego – złotego pucharu. Dla Kobe’go to kwestia honoru, potrzebuje go, aby udowodnić swoją dominację. Byłby to bowiem pierwszy tytuł mistrzowski zdobyty bez Shaquilla O’Neala u boku. W starciu z pierwszoroczniakiem z Orlando, nie powinien mieć wiele problemów, choć podobnie mówiono o Jamesie. A pomimo 49 punktów LeBrona, Cleveland i tak przegrało pierwszy mecz. Lee rozpędzał się w pierwszych spotkaniach Play-Off z Philadelphią, jednak łokieć Dwighta Howarda zatrzymał go na kilka spotkań. Czy wróci do formy strzeleckiej z początku rywalizacji? Czy Kobe wystarczy na Magików? Nie wiadomo, ale w tej parze: 0:1 dla Lakers Center 

CenterDwight Howard - Andrew Bynum

Andrew Bynum po drugiej kontuzji kolana w przeciągu dwóch lat, powrócił pod koniec sezonu zasadniczego I gra.. przeciętnie. Ma problemy z faulami, w zbiórkach o wiele lepiej radzi sobie Pau Gasol a i umiejętności obronne pozostawiają wiele do życzenia. Mógłby znacznie więcej wnieść do drużyny, gdyby nie obowiązkowe postoje na ławce rezerwowych – a to z powodu fauli, a to z powodu obaw o kolano. Dlatego też Superman Howard powinien błyszczeć, tak jak błyszczał do tej pory. Howard po jednej z porażek z Boston Celtics głośno domagał się więcej podań w następnych meczach. I je dostawał. Stąd tak oszałamiające wyniki jak 40 pkt w ostatnim spotkaniu z Cleveland.  Zdecydowane 1:0 dla Orlando

Guard-Forward – Niski Skrzydłowy Hedo Turkoglu - Trevor Ariza

Trevor Ariza to człowiek od czarnej roboty w Los Angeles. Zdarza się, że nie wiadomo jak i kiedy rzucił 20 pkt, miał po 5 zbiórek i asyst. Miał wiele ważnych przechwytów w meczach z Denver, a po sezonie zasadniczym rzuca za „3” z 50% skutecznością. Dodatkowo, atletycznie przewyższa „tureckiego Jordana”. Jednak Turkoglu przez ostatni sezon bardzo wiele się nauczył, w tym jak korzystać z zasłon i jak torować sobie drogę do kosza. Paradoksalnie, ostatnio lepiej spisuje się na wyjazdach niż w spotkaniach w Orlando, co może przydać się podczas wizyt w Kalifornii. Hedo ma większy wpływ na zdobycz punktową drużyny, dlatego ponownie 1:0 dla Orlando

Forward – Wysoki Skrzydłowy Rashard Lewis – Pau Gasol

Ta sama pozycja i dwójka zupełnie odmiennych koszakarzy. Pau Gasol, filar drużyny narodowej Hiszpanii jest niezastąpiony pod koszem i w bliskim dystansie, jak i w walce o zbiórki i punkty z ponowienia. Tymczasem Lewis równie często i dobrze gra na obwodzie. Większość swoich punktów zdobywa zza linii 7.2 metra, co nie znaczy, że nie potrafi wykorzystać lat spędzonych na siłowni i skutecznie walczyć pod koszem. Kluczowe pytanie: czy wysoki i mniej dynamiczny Gasol wytrzyma defensywnie? Możemy się jednak spodziewać, że równie często jak przeciwko Hiszpanowi, Lewis będzie musiał grać z jego zmiennikiem - Lamarem Odom, który zdecydowanie lepiej kryje na dystansie. Póki co – remis

Reserves – Ławka Rezerwowych

Lakersi powinni przede wszystkim korzystać z usług Lamara Odoma – który z meczu na mecz potwierdza, że jest bodajże najlepszym pierwszym wchodzącym z ławki w NBA. Jego pomoc przy słabej dyspozycji Bynum’a i problemach w zestawieniu Lewis-Gasol, może być niezastąpiona. Potrzeba jednak więcej od jednego gracza, żeby ławka była pomocna. W Orlando oprócz naszego rodaka, Marcina Gortat, który daje Dwightowi Howardowi cenne minuty na regenerację, znaczącą rolę może odegrać Mickael Pietrus i JJ Redick – obaj wyborowi strzelcy zza linii 7.2 metra. Która ławka zdecyduje o mistrzostwie? Remis.

Coaches – Trenerzy Stan Van Gundy - Phil Jackson

Stan van Gundy dokonał czynów wielkich. Nie tylko idealnie dobierał taktykę do przeciwnika, rozgryzał zagrywki czołowych zawodników, potrafił zatrzymać Ray Allena i LeBrona. Kiedy drużyna przegrywa punktem, a na zegarze jest 6 sekund do końca, wystarczył jeden rysunek na tablicy trenerskiej, żeby wypracować pozycję dla rzucającego. Pamiętny mecz 4 w Orlando przeciwko Cavaliers pokazał, dlaczego van Gundy powinien wygrać nagrodę trenera roku sezonu zasadniczego (wygrał ją trener Cleveland - Mike Brown). Po drugiej stronie boiska ze stoickim spokojem drużyną dyryguje doświadczony Phil Jackson. Tegoroczny tytuł byłby dla niego już 10tym. To właśnie doświadczenie, spokój i oparcie dla drużyny są jego głównymi atutami. Ale przed rozpoczynającą się rywalizacją musi znaleźć odpowiedź na kilka ważnych pytań, w tym jak rozwiązać problemy z ustawieniem składu, bo przy 1:0 dla van Gundiego w kategorii trenerzy, daje ogólne zwycięstwo Orlando 4:1 (prorocze?)

Co muszą zrobić La Lakers, aby wygrać finał? Pamiętać o błędach sprzed roku oraz skupiać się na każdym pojedynku, każdej minucie meczu – co nie jest ich mocną stroną. Przewaga koncentracji po stronie Magic, którzy nie mają nic do stracenia. Zaszli bowiem, wbrew krytykom, najdalej od 1995 roku, i znajdują się w komfortowej sytuacji. Nie muszą wygrać tego finału, ale aby to zrobić wystarczy tylko... „grać swoje”. Byli lepsi od Lakersów w sezonie zasadniczym i wystarczy to udowodnić.  NBA reklamuje się hasłem „Where amazing happen this year?” (Czy w tym roku będzie niesamowicie?), ale zamiast tego wypadałoby zapytać – Czy w tym roku będzie Magicznie?

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp