Gortat obiecuje: zatrzymam Bryanta
Marcin Gortat jest pełen wiary w zwycięstwo jego drużyny Orlando Magic w finale NBA nad Los Angeles Lakers - pisze "Super Express".
Koszykarz apeluje do polskich kibiców: "Trzymajcie za mnie kciuki. Obiecuję, że przywiozę mistrzowski pierścień do Polski."
Super Express: Drużyna Los Angeles Lakers to silny i utytułowany zespół. Czujesz tremę? Marcin Gortat: Tremę? Nie wiem, co to trema przed meczem. Lakers, podobnie jak Cleveland, to zespół zbudowany wokół jednej megagwiazdy. Motorem "Jeziorowców" jest Kobe Bryant. Cóż, gość jest świetny, to jeden z najlepszych graczy NBA. Ale udało mi się go zablokować w czasie jednego z meczów. Teraz to powtórzę. Lakers to weterani NBA, ale my jesteśmy bardzo zdeterminowani by zdobyć ten tytuł, który oni posiadali już nieraz. Jesteśmy na zwycięskiej fali. Wielkiej niczym tsunami. I tak jak tsunami, chcemy zmieść rywali.
S.E.: W czasie ostatniego meczu z Cleveland Cavaliers zderzyłeś się z W. Szczerbiakiem. Wyglądało to bardzo groźnie. Głowa boli cię do dzisiaj? M.G.: Nie, z głową już wszystko w porządku. Za to wykręciłem sobie lekko nogę w kostce. Ale nasi rehabilitanci wzięli mnie "w obroty" i na drugi dzień wszystko było już OK.
S.E.: Pierwszy mecz z Lakers już w czwartek. Jak przygotowujecie się do finału?M.G.: W niedzielę mieliśmy wolne, a w poniedziałek był już normalny trening. Do Los Angeles lecimy już we wtorek, bo musimy się przestawić na inny czas. Między LA a Orlando są trzy godziny różnicy. Na szczęście klimat w Kalifornii jest taki sam, jak na Florydzie.
Reszta wywiadu na stronach Super Ekspresu