Magic w finale NBA
Orlando Magic to taka drużyna, która nigdy się nie poddaje. Nie załamali się kiedy ich pierwszy rozgrywający musiał pożegnać się z sezonem. Nie przeszkodziły im niesnaski pomiędzy ich liderem i trenerem. Wreszcie nie dali się zatrzymać mistrzom NBA Celtom, mimo iż przegrywali już 2-3.
Dzisiaj wykonali kolejny krok do mistrzostwa NBA, odprawiając do domu samego MVP sezonu regularnego Lebrona Jamesa i jego Kawalerię. Ich droga do finału nie była łatwa a jednak wbrew opiniom wielu ekspertów, już tam są. Jeżeli ktoś liczył na finał Kobe - Lebron, będzie musiał poczekać przynajmniej do następnego sezonu.
A wszystko dzięki następcy Shaqa, dziś to już chyba można powiedzieć z pełna odpowiedzialnością, Dwightowi Howardowi, który w nocy absolutne zdominował grę podkoszową, zdobywając 40 punktów i nie pozwalając Cavs na przeniesienie rozstrzygnięcia do ich własnej hali. Mecz zakończył się wynikiem 103-90 i koszulki z logo "Mistrz Konferencji Wschodniej" trafiły do graczy z Florydy.
Howard oprócz wspomnianych 40 punktów, miał też 14 zbiórek, 4 asysty i blok i przyćmił swoim występem LeBrona Jamesa, który zagrał najsłabszy mecz w tej serii zdobywając zaledwie (jak na niego) 25 punktów.
Po 14 latach od ostatniego finału NBA, ponowne zobaczymy w nim Magic. Trener Orlando Stan Van Gundy powiedział po meczu: "Chyba nikt nie spodziewał się, że zajdziemy tak wysoko." W 1995 kiedy Magic ostatni raz zagrali w finale, prowadził ich Shaquille O'Neal, który rok później przeniósł się do L.A. Lakers, z którymi zdobył swoje trzy pierwsze tytuły NBA. Jeszcze sześć lat termu Magic w czasie sezonu regularnego potrafili wygrać zaledwie 21 gier i właśnie wtedy pozyskali w drafcie z numerem jeden Dwighta Hawarda.
Największy przegrany tej serii LeBron James, który swoją grą przeciwko Magic potwierdził, że jest jednym z najlepszych, jeżeli nie najlepszym, koszykarzem na świecie, opuścił Amway Arena ze słuchawkami na uszach unikając dziennikarzy. Mimo nagrody MVP, to chyba najbardziej rozczarowujący sezon dla tego młodego gwiazdora NBA. Na szczęście James ma dopiero 24 lata i pewnie w najbliższych sezonach doczeka się kolejnego finału NBA i pewnie zdobędzie jeszcze nie jeden tytuł. Na razie musi jeszcze jednak poczekać na swoją kolej.
Serię pomiędzy tymi drużynami można podsumować jednym, krótkim zdaniem. Cleveland mieli najlepszego zawodnika a Magic lepszą drużynę.